sobota, 25 lutego 2017

Warszawscy narciarze już w drodze powrotnej powrotnej z ferii zimowych. Chciałoby się poszusować dłużej, bo najlepszy czas i śnieg zazwyczaj bywa dopiero w marcu. Za to jazda ze stolicy w góry to teraz prawdziwa frajda.

Nie dość, że skończyła się udręka z przedzieraniem się przez korki w Raszynie i Jankach, to można przebierać w różnych trasach. Jeszcze przez 2 lata lepiej wyruszać autostradą A2 (trwa przebudowa drogi katowickiej za Nadarzynem). Ci zaś, którzy wybierają się dalej niż w Tatry i Sudety, oprócz dawnej "gierkówki" do Czech i Austrii mają do wyboru naprawdę świetne połączenie przez otwartą zeszłego lata autostradową obwodnicę Łodzi. Dalej trasą ekspresową S8 wokół Wrocławia i autostradą A4 w kierunku Drezna. A w Niemczech za Saksonią przez Bawarię, koło Innsbrucka i na przełęcz Brenner (1374 m), gdzie dawne przejście graniczne z Włochami zamieniło się w muzeum przełęczy. Warto zaplanować tu krótki postój i zajrzeć do środka tej oryginalnej budowli:


Dojazd do zachodniej granicy Polski z Warszawy trwa przez obwodnice Łodzi i Wrocławia jakieś 4 godziny. Słyszałem, że niektórzy wyruszają w piątek wieczorem, rezerwują nocleg np. w Bolesławcu i dopiero następnego dnia rano przekraczają Nysę Łużycką koło Zgorzelca, docierając w lepszym czasie (i stanie) na miejsce w Alpach. A korki koło Monachium i Innsbrucka bywają w zimowe soboty masakryczne - trwa jedna wielka narciarska wędrówka ludów przez Europę.

Na miejscu sceny jak z zakopiańskich PKS-ów:

Pamiętam swoje podróże z Zakopanego do Białki Tatrzańskiej jeszcze na początku lat 90., czyli już po upadku PRL-u. Wciąż był tam wtedy jeden tylko stok, na którym nauczyłem się jeździć na nartach, i działał wyciąg wyrwirączka, z którego w dzieciństwie ciągle spadałem w połowie góry. Dopiero potem gazdowie zjednoczyli siły, dołączyli swoje ojcowizny do spółki i powstał wielki ośrodek narciarski. A ja przestałem tam jeździć, mimo sentymentu do Tatr, Podhala i Białki, bo nie w smak mi przebijanie się przez korki na zakopiance albo brak wygodnego dojazdu koleją, a na miejscu kolejki do wyciągów i pazerność górali, którzy za często byle jakie warunki oczekują nie wiadomo ile.

Kierowca PKS-u ładował więc do środka wszystkich chętnych czekających na dworcu w Zakopanem, a ci zwisali mu podczas jazdy nad głową i opierali się o drzwi. On jedną ręką trzymał kierownicę, przebijając się w korku na Chramcówkach, a drugą przyjmował pieniądze i drukował bilety podawane potem przez cały autobus. Czynność ta trwała mniej więcej do Poronina.

Włoskie skibusy są darmowe dla posiadaczy skipassów, czyli przepustek na stoki, ale poza tym warunki dojazdów niewiele się różnią od zakopiańskich. Narciarze, niekiedy także ze sprzętem, zajmują wszystkie miejsca, przejście między siedzeniami i schody przy drzwiach. Czasem narty i deski ładuje się do bagażnika (zakopiańskie PKS-y miały kiedyś kosze przyczepiane z tyłu):


W Pontedilegno pod przełęczą Passo Tonale przyjeżdżały autobusy duże, które nie mieściły się na głównej pętli, i małe, w których nie mieścili się z kolei wszyscy chętni na przejazd. Choć kierowcy starali się, jak mogli, np. z tej grupy na przystanku zostały tylko cztery osoby, po które za kilka minut podjechał dwa razy większy autokar i ruszył niemal pusty:


W Pontedilegno skibusy przywożą narciarzy pod wyciąg i zabierają ich do domu na koniec dnia. Inną, nietypową funkcję pełnią w ośrodku narciarskim Peyragudes we francuskich Pirenejach:

Na jednej z bocznych tras są po prostu częścią wyciągu, którym wraca się na szczyt. Wprawne, ale też starsze oko dostrzeże na zdjęciu powyżej charakterystyczny kształt przedniej szyby, fragment deski rozdzielczej i wycieraczkę przypominające dwudrzwiowe berliety, które królowały na warszawskich ulicach na przełomie lat 70. i 80. Najwięcej autobusów tej marki produkowanych w Jelczu na licencji francuskiej miała nieistniejąca już i zabudowana blokami oraz biurowcami zajezdnia przy Inflanckiej, a po niej również zlikwidowana w poprzedniej dekadzie pod zabudowę, ale porastająca do dziś samosiejkami zajezdnia przy Chełmskiej.

Wracając na nartostradę, która prowadzi prosto do berlietopodobnego autobusu. Szlak kończy się ostrzeżeniami o dojeździe do drogi i przystanku - trzeba wyhamować, wypiąć narty, poczekać na kurs:

Autobus wreszcie podjeżdża, kilka serpentyn pod górę i po dwóch minutach jazdy można się przesiąść na wyciąg, który wciąga na sam szczyt.

(osa)

23:50, osa_oraz_smik , Ze świata
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 20 lutego 2017


Fot. Jacek Łagowski/AG

Z pięciu pasów ruchu w al. Jana Pawła II mają zostać trzy (w każdym kierunku) - o tym planie słyszymy w ratuszu już drugi rok. Na dzisiejszej konferencji prasowej poświęconej bogatym planom remontowym Zarządu Dróg Miejskich w nowym sezonie nie było jednak o tym mowy. Dopiero po moim pytaniu okazało się, że zwężenie al. Jana Pawła II wcale nie jest pewne. Może uda się to zrobić tylko z jedną jezdnią.

Na zdjęciu powyżej doskonale widać, jak konieczna byłaby to zmiana. Zamiast morza asfaltu - szpalery drzew, ścieżka rowerowa, miejsca parkingowe. Korki niekoniecznie dłuższe, bo przecież sąsiednie odcinki (przed rondem ONZ i na ul. Chałubińskiego od strony Mokotowa) mają właśnie trzy pasy ruchu. 

Przygotowania do remontu ciągną się podejrzanie długo. Czy ma to oznaczać, że w ratuszu górą jest jednak stara betonowa gwardia urzędników? A może młodsze pokolenie, które tam przyszło, przestraszyło się internetowych hejterów zaginających parol na zwężanie w centrum Warszawy "autostrad" rodem z PRL. Cudem udało się przebudować Świętokrzyską przy okazji drążenia tuneli metra i niektórzy zapominają już najwyraźniej, jak duże były tam korki na dwóch pasach przed zwężeniem jezdni. Rzutem na taśmę ZDM wytyczył też przejścia dla pieszych na skrzyżowaniu Al. Jerozolimskich i ul. E. Plater, ale kiedy skorzystamy z kolejnych na sąsiednim rondzie Czterdziestolatka przy Dworcu Centralnym? Tego do końca nie wiadomo.

W kontekście planów przebudowy al. Jana Pawła II jest jeszcze pewna sprawa do załatwienia. Chodzi o końcowy przystanek linii autobusowej 174 pod nazwą "Rondo ONZ" zlokalizowany przedziwnie trzy przecznice dalej między Sienną a Złotą. To jakieś 200 metrów od wyjścia ze stacji metra. Tak wygląda polityka przesiadkowa w Warszawie.

Niedawno dostałem mejl: "Rada Osiedla Służewiec Południowy zabiega o wydłużenie trasy linii 174 - tak, jak kiedyś, na plac Piłsudskiego, aby łączyła kampus służewiecki Uniwersytetu Warszawskiego z kampusem przy Krakowskim Przedmieściu. Gdyby 174 jeździło częściej, to lepsze byłoby też połączenie Domaniewska - metro".

Nie jestem przekonany do tego, że wydłużenie trasy 174 jest konieczne. Nie dziwię się jednak takim pomysłom, skoro ZTM utrudnia pasażerom przesiadki do II linii metra, którą można podjechać znacznie szybciej już całkiem blisko bramy głównej Uniwersytetu Warszawskiego. Może więc dopiero zwężenie al. Jana Pawła II zmusi urzędników, żeby poprawili trasę autobusom. Pamiętam, jak 174 dojeżdżało od ronda ONZ przez Świętokrzyską do przystanku końcowego na ul. E. Plater. Co by szkodziło, żeby powrócić do tamtego rozwiązania? Przesiadki do metra byłyby znacznie wygodniejsze.

(osa)

19:02, osa_oraz_smik , Remonty
Link Komentarze (10) »
środa, 08 lutego 2017

Fot. Kuba Atys/AG

Ostatnie poprawki przy zawrotce tramwajowej na Nowodworach i aż miło patrzeć, jakim błyskiem to poszło. Roboty zaczęły się ledwo w połowie lipca zeszłego roku i jeszcze przed zimą udało się uwinąć z większością prac. Gdyby harmonogram był bardziej ambitny, pewnie tramwaje mogłyby już od kilku tygodni kursować dalej z Tarchomina. A tak otwarcie 1,5-kilometrowego odcinka z niespodziankami zapowiedziano na niedzielę 26 lutego, by dzień po zakończeniu ferii rozpocząć normalną eksploatację i wprowadzić pierwszy etap zmian w trasach autobusów.

Projekt, który Zarząd Transportu Miejskiego przedstawił w listopadzie, wzbudził dużo kontrowersji. Wielu pasażerów jest niepocieszonych, że po wydłużeniu trasy tramwajów znikną obie linie 101 E-8, których trasa pokrywa się z torami tramwajowymi do Metra Młociny. Ja uważam to za największy atut ogłoszonych ostatecznie zmian, choć zgadzam się z wybranym na Tarchominie radnym Wojciechem Tumaszem (komitet Razem dla Białołęki), że optymalnie byłoby zostawić linię 101 na zmodyfikowanej trasie. Nie tylko dlatego, że jest związana z tą częścią Warszawy od 1985 r. (z przerwą w latach 2008-12). I nie tak, jak proponował ZTM, by zastąpić numerem 101 linię 511 na szybkiej trasie z Dąbrówki Wiślanej przez Modlińską i most Północny do Metra Młociny (szczęśliwie wycofano się z tego pomysłu).

Nowa trasa 101 mogłaby prowadzić łamańcem przecinającym tory tramwajowe: Nowodwory - Światowida - Dzierzgońska - Odkryta - Stefanika - Myśliborska - Ćmielowska - Milenijna - Światowida przy urzędzie dzielnicy - modlińska - trasa mostu Północnego - Metro Młociny. Można by też upiec dwie pieczenie na jednym ogniu i zlikwidować linię 516, która coraz bardziej traci na znaczeniu na obecnej trasie do pętli Żerań FSO. Myślę, że pasażerowie z okolic Ćmielowskiej czy Milenijnej chętniej dojechaliby bez przesiadek nową trasą 101 do Metra Młociny niż obecną trasą 516 do Żerania FSO.

Radny Tumasz zwraca też uwagę na ciekawą kwestię: ZTM ogłosił, że dołoży jeszcze więcej autobusów na obleganą trasę linii 509 z Nowodworów i Tarchomina na Pragę. To pokazuje, jak bardzo potrzebna jest zarzucona inwestycja tramwajowa wzdłuż Modlińskiej od Żerania FSO na Tarchomin (od wielu lat stoi już gotowy mostek nad Kanałem Żerańskim, który czeka na ułożenie torów). Jeden warunek: ten tramwaj musiałby być rzeczywiście szybki.

Pierwsze reakcje na ogłoszone zmiany tras zebrała też radna Agnieszka Borowska (PO) ze wschodniej części Białołęki: - Mam oddźwięk z rozmów z mieszkańcami i komentarzy na Facebooku - mówi. - Na Derbach chcieliby oczywiście więcej, zapowiadają, że będą bronić 527 na Głębockiej [autobusy z tym numerem mają kursować w obu kierunkach przez ul. Skarbka z Gór co 5 min w szczycie, w zamian na Głębockiej powstanie nowa linia 5xx zamiast obecnej E-7 co 10 min - osa]. Osiedle Regaty jest nieszczęśliwe, bo nie dostało przyspieszonej linii, najlepiej właśnie 527 do Dworca Wileńskiego i częstszych kursów na trasie 326 (Olesin - Płochocińska - Metro Marymont). Duży plus to przedłużenie linii 134 co 15 min do Metra Marymont z Olesina i Kobiałki, a także skierowanie linii 334 do tramwajów przez Daniszewską do pętli Żerań Wschodni.

W tej sprawie nie zgadzam się z radną Borowską. Linia 334 co 20 min w szczycie i co pół godziny poza szczytem (od 1 września) nie będzie atrakcyjną dowozówką do tramwajów. W dodatku na odcinku, gdzie na stałe kursuje tylko jedna linia tramwajowa - 4. Poza tym powrót na Zieloną Białołękę wygląda fatalnie, bo pasażerowie będą mieli przesiadki do autobusów aż w trzech miejscach: na Żeraniu Wschodnim (linia 334), na Trasie Toruńskiej (linia 134) i na Bródnie (linie 104 i 204).

Najbardziej poroniony pomysł i marnowanie autobusów to jednak planowana linia 214 (Tarchomin - Bródno - obrzeża os. Derby - Grodzisk). Po pierwsze, wątpię, żeby istniała wystarczająco duża grupa pasażerów przemieszczająca się między wschodnią a zachodnią częścią Białołęki. Po drugie, jeśli nawet jest zainteresowanie takimi podróżami, to można by przedłużyć trasę linii 126 od Centrum Handlowego Targówek przy Malborskiej wiaduktem nad Trasą Toruńską do os. Derby. Linia 126 już teraz dociera na Tarchomin i wystarczyłoby tylko zmodyfikować jej trasę na tym osiedlu, żeby zahaczała też o ośrodek kultury i sportu. A najlepsze rozwiązanie, które proponuje zresztą ZTM do końca roku, to wydłużenie do osiedla Derby linii 152 na tyłach więzienia białołęckiego. Dzielnica musi tylko przebudować skręt na ul. Cieślewskich i przebić ul. Hemara do Kanału Żerańskiego.

O linii 518 lepiej nie mówić. ZTM kombinował słusznie - krótsza trasa z Tarchomina i Nowodworów do Metra Marymont, za to b. częste kursy. Zostanie potworek do Śródmieścia, tyle że nie na Dworcu Centralnym, ale z przywróconą po 10 latach pętlą na pl. Trzech Krzyży. A może w przyszłości utworzyć nową linię 144 <- 122 +518 (Spartańska/Służewiec biurowy - pl. Trzech Krzyży - Nowodwory). Byłoby mniej autobusów na Trakcie Królewskim i mniej ładowarek na pętlach dla autobusów elektrycznych.

Konsekwencją braku linii 518 na ciasnawej (kto by pomyślał jeszcze kilka lat temu...) pętli Metro Marymont jest pozostawienie tam podmiejskich linii 705 i 735, które miały zostać wycofane z powrotem na Żerań FSO. Nieporęt, który płaci za dłuższe połączenie, protestował, ZTM ustąpił i dobrze zrobił. Nie ma sensu wysadzać pasażerów dwa przystanki przed celem, czyli metrem, do którego jadą prawie godzinę.

Dobrze zapowiadają się zmiany tras na osiedlu Derby, ale ich realizacja to dopiero końcówka 2018 r. Z ciekawością czekam na nową pętlę Grodzisk z wjazdem od ul. Lewandów i wyjazdem na ul. Berensona. Sieć tras powiększy się też o ul. Sieczną, gdzie ZTM chce skierować linię 132 z Metra Marymont.

Radna Borowska zapowiada z kolei skierowanie linii 334 z Mochtyńskiej przez Mańkowską (dzielnica musi tam urządzić przystanki) do Ruskowego Brodu, a stąd przez Zdziarską (osiedla Verdiego i Zielona Dolina). Uda się też zahaczyć o najdalsze domy na samym końcu ul. Zdziarskiej i w rejonie ul. Stanisława Chudoby. Pod koniec kwietnia ma się zacząć przebudowa mostku nad Kanałem Markowskim, ale największym wyzwaniem będzie budowa rond na skrzyżowaniach Zdziarskiej z Kątami Grodziskimi i kolejnym przy Ostródzkiej. Oba mają być gotowe w 2018 r. Czekamy.

(osa)

12:17, osa_oraz_smik
Link Komentarze (10) »
piątek, 03 lutego 2017

Budowa stacji metra na Targówku rozpoczęta 1 maja 2016 r. szybko zbliża się do półmetka prac konstrukcyjnych - czas, by pospekulować, jak mogłyby się zmienić trasy autobusów, gdy pociągi II linii dotrą w te okolice w niewiele ponad 10 minut spod ulicy Świętokrzyskiej.

Fot. Adam Stępień/AG

Nie tak łatwo wymyślić spójny układ linii autobusowych na Targówku. Powinien on w dodatku uwzględniać to, że po 3-4 latach metro pojedzie dalej - na Bródno do Rembielińskiej (niestety, tam, a nie do końcowej stacji przy Trasie Toruńskiej). Do tego powstające osiedla na dawnych polach PGR Bródno przy ul. św. Wincentego i przyszłej ul. Nowotrockiej.

Założyłem, że zgodnie z zapowiedziami władz miasta w momencie otwarcia metra będzie też zbudowana ulica Nowotrocka między ul. św. Wincentego a Radzymińską. Z kolei Pratulińska zostanie przedłużona od Trockiej na Zacisze i połączona z ul. Władysława Łokietka. Przy okazji możliwe są oczekiwane od dawna porządki z trasami wewnątrz Targówka i połączenie z jego częścią Fabryczną + nowym zalewem w Elsnerowie.

Autobusy odbierające pasażerów ze stacji Trocka w tym samym kierunku będą odjeżdżać z jednego przystanku: na Zieloną Białołękę (główny dojazd oparty na liniach 160 i E-6) + Zacisze (nowa rola linii 212) - z Pratulińskiej w stronę Zacisza, na Bródno i Cmentarz Bródnowski (linie 169 + 156) - z Trockiej w stronę św. Wincentego, na Targówek Fabryczny, do Marek i Ząbek - z Trockiej w stronę Radzymińskiej.

Nie zmieniłyby się trasy linii: 135 (pl. Hallera - Metro Szwedzka - Dw. Wileński - Grochów - Przyczółek Grochowski - Olszynka Grochowska), 145 (Wiatraczna - Ząbki - Młodzieńcza - Bródno - Żerań FSO), 170 (rondo Starzyńskiego - pl. Hallera - Dw. Wileński - Szmulki - PKP Zacisze Wilno/Elsnerów), 190 (Centrum Handlowe Marki - ? Wola, ?Bemowo) i 500 (Bródno - św. Wincentego - rondo Żaba - most Gdański - Arkadia/rondo Babka).

Do likwidacji przewidywałbym linie: 227 (Bródno - Dw. Centralny), 256 (Bródno - Pratulińska/Targówek), 412 (Zacisze - Dw. Wileński), 512 (Gilarska - Dw. Wileński), 527 (os. Derby - Esperanto) -> 160, E-7 (os. Derby - Dw. Wileński) -> E-6, 166 (Kabaty - pl. Hallera) -> 195.

Zmiany tras:

120 - Olesin... przez Kobyłkę - Mańki-Wojdy, Kąty Grodziskie, Grodzisk, Głębocką do św. Wincentego - Nowotrocka - Pratulińska - Metro Trocka - Trocka - Radzymińska - gen. Rozwadowskiego - Księcia Ziemowita - Zabraniecka - Kijowska (Dw. Wschodni) - Sokola - Metro Stadion Narodowy (co 15 min); ewentualnie coś w rodzaju osobnej linii 120bis/320 (Grodzisk - Głębocka - Metro Trocka) co 15 min;

140, 340 - linie z Marek i Czarnej Strugi + 199 z Ząbek: od Radzymińskiej przez Trocką do najbliższej stacji metra i pętli Targówek;

156 - Bródno - Chodecka - Matki Teresy z Kalkuty - św. Wincentego - Borzymowska - Metro Trocka - Radzymińska - gen. Rozwadowskiego - Swojska - Elsnerów/PKP Zacisze Wilno (co 15 min);

160 (połączenie z linią 527) - Grodzisk (nowa pętla u zbiegu ul. Berensona i Głębockiej) - Berensona - Skarbka z Gór (os. Derby) - Głębocka - św. Wincentego - Nowotrocka - Pratulińska - Metro Trocka - Handlowa - Ossowskiego - Metro Targówek - Gorzykowska - Radzymińska - al. "Solidarności" - most Śląsko-Dąbrowski - Trasa W-Z - Leszno - Górczewska - Płocka - Młynów (co 10 min);

E-6 (nowa linia ekspresowa zamiast E-7, szybki dojazd do metra w godzinach szczytu): Grodzisk - Berensona - os. Derby - Skarbka z Gór - Głębocka - św. Wincentego - Nowotrocka - Pratulińska - Metro Trocka - Targówek (co 3-4 min);

162 (linia wycofana z Targówka): pl. Hallera - Dąbrowszczaków - Inżynierska - Wileńska - Dw. Wileński - Targowa... bez zmian przez Powiśle i Mokotów ...Elektrociepłownia Siekierki (częstotliwość kursów jak dzisiaj);

166 -> 195 (Natolin... od Doliny Służewieckiej trasą zlikwidowanej linii 166 do Książęcej i Ludnej na Powiśle, przez Solec, Dobrą na Mariensztat);

169 - Bródno... bez zmian do św. Wincentego - Borzymowska - Metro Trocka - Pratulińska - Handlowa - Myszkowska - Ossowskiego (Metro Targówek) - Kołowa - św. Wincentego i bez zmian na Dworzec Wschodni (co 10 min);

176 (trasa przedłużona do Metra Szwedzka): Choszczówka... bez zmian przez Białołękę Dworską, Marywilską, Wysockiego na Bródnie i Odrowąża do ronda Żaba - 11 Listopada - Metro Szwedzka - al. "Solidarności" - Dworzec Wileński (częstotliwość jak dziś);

212 - pl. Hallera... bez zmian do św. Wincentego - Kołowa - Ossowskiego (Metro Targówek) - Myszkowska - Handlowa - Pratulińska (Metro Trocka) - Władysława Łokietka - Jórskiego - Samarytanka - Gilarska - Rolanda - Zacisze - powrót bez postoju: Codzienna - Młodzieńcza - Radzymińska - Blokowa - Rolanda... (co 10 min);

338 (wycofanie z pl. Hallera): Utrata - Szmulki - Targowa - Dw. Wileński (zawracanie wokół cerkwi)

345 -> 1xx, a może 200? następny numer po ząbkowskiej linii 199 (wycofanie obecnej 345 z Bródna): Targówek - Metro Trocka - Radzymińska - Łodygowa... dalej bez zmian do pętli w Ząbkach (co 15 min); 

517 linia wycofana z Targówka i Pragi (-> metro do centrum + tramwaje od Targowej przez al. Zieleniecką) - z Ursusa najlepiej na Trasę Łazienkowską;

738 -> 740 trasa skrócona z Radzymina przez Marki do Dworca Wileńskiego.

Po dociągnięciu metra na Bródno w 2022-23 r. powinny już też kursować tramwaje z Zielonej Białołęki. W tej sytuacji wszystkie trasy autobusów z osiedla Derby wymagają głębszego namysłu. Na szybko:

160 - chyba bez zmian, może tylko rzadziej (co 12 min);
E-6 - skrócone do Metra Kondratowicza;
120 - bez zmian;
linie z Marek i Ząbek (140, 340, 199) - też zostawiłbym do Metra Trocka i pętli Targówku; do przemyślenia - czy także linia 345 -> 1xx, czy też powinna kursować z Ząbek razem z linią 145 prosto do Metra Kondratowicza na Bródnie;
156  - zamiast prosto Chodecką do pętli Bródno-Podgrodzie: w prawo koło Szpitala Bródnowskiego do Metra Kondratowicza z zawrotką przez pętlę uliczną Malborska - św. Wincentego - Kondratowicza;
169 - rzadziej i z powrotem prosto ul. św. Wincentego bez oberka po Targówku + jakaś nowa linia dowożąca do metra w obrębie Targówka Mieszkaniowego;
500 - bez zmian, ale rzadziej (co 12 min). 

Dodatkowo linia 114 zamiast do pętli Bródno-Podgrodzie z Chodeckiej do Metra Kondratowicza, dalej np. Głębocką i nową ulicą Sieczną do osiedli przy Internetowej na Zielonej Białołęce.

(osa) 

23:40, osa_oraz_smik , Autobusy
Link Komentarze (25) »
niedziela, 29 stycznia 2017

Zwężoną ulicą Świętojańską w Gdyni niemal bezszelestnie przemykają trolejbusy. To jedno z trzech ostatnich miast w Polsce, które mają ten środek transportu (jeszcze Tychy i Lublin). Warszawa pożegnała się z nim 31 sierpnia 1995 r. Po raz drugi i po 12 latach kursowania na linii 51 do Piaseczna. Relacjonowałem w "Gazecie Stołecznej" tamten minihappening na pętli Metro Wilanowska i konferencję ówczesnego szefa Miejskich Zakładów Autobusowych Romana Podsiadłego:

"Podsiadły twierdzi, że nie jest to wcale pojazd ekologiczny. Wprawdzie na Puławskiej mamy czyste powietrze, ale z kominów elektrowni Bełchatowa i Konina, skąd do Warszawy dociera prąd, leci dym. Linię trolejbusową do Piaseczna nazwał >niefortunną inwestycją, którą na zlecenie ekipy Gierka realizowano pod hasłem: dobra komunikacja dla robotników z Polkoloru

Wieczorem warszawiacy żegnali trolejbusy na pętli przy Dworcu Południowym w czasie happeningu zorganizowanego przez Warszawski Ośrodek Telewizyjny. Ze śpiewem na ustach >wesoły trolejbus WOT-u< szturmowali harcerze i dzieciarnia skuszona darmowymi ciasteczkami. - To nie otwarcie linii, ale pogrzeb - gromili ich starsi.

Bo też nie wszystkim było do śmiechu: - Cały dzień płaczę. Kazałam kierowcom pomyć się i wystroić, tylko orkiestry dętej nie ma. Szkoda, że nie mogę zabrać się wesołym trolejbusem, muszę zostać na stanowisku - rozpaczała dyspozytorka pętli.

Ostatni trolejbus wjechał do zajezdni w Piasecznie o godz. 23.36. Kierujący nim Dariusz Papis (biała koszula i czarny krawat) powiedział nam, że >jest wierny trajlusiom i odchodzi z firmy<.

Do rana jeździły jeszcze trolejbusy nocne 651, która również przestała istnieć.

Dzisiaj trasą linii 51 pojadą autobusy 709, zaś przez Piaseczno do Głoskowa dotrze linia 727. Zarząd Transportu Miejskiego zlikwidował ją w czerwcu, tłumacząc, że Warszawa nie będzie fundowała komunikacji gminom obrzeżnym".

Jak bardzo zmieniło się podejście urzędników w ciągu ostatnich 22 lat. Likwidacja trakcji trolejbusowej mimo protestów była pochopną decyzją ówczesnych władz stolicy. Dziś - w epoce śledzenia informacji o alertach smogowych i coraz większych korków na ul. Puławskiej - wycofanie trolejbusów z warszawskich ulic tak łatwo już by nie przeszło. Mogłyby docierać na trasę z mokotowskiej zajezdni przy ul. Woronicza, w której garażują teraz pierwsze autobusy elektryczne.

Jak się jeździ trolejbusem, przypomniałem sobie w Gdyni. Wróciłem tam chyba po 30 latach. Okręt Błyskawica stoi w tym samym miejscu:


Jakoś tak się składało, że w tym czasie w Trójmieście odwiedzałem zazwyczaj tylko Gdańsk, rzadziej Sopot. Mój wielki błąd. Gdynia jest rewelacyjna. Niemal na każdym kroku widać zmiany i inwestycje przeprowadzone w ostatnich latach. Doskonale po modernizacji zakończonej w 2012 r. wygląda budynek Dworca Głównego z lat 50.:

Fot. Dominik Sadowski/AG

Fot. Dominik Jagodziński/AG

Gdynia to duma całej Polski. Nasz przedwojenny port i miasto wzniesione w ciągu zaledwie kilkunastu lat. W czasie pobytu w Gdyni wybrałem się z przewodnikiem na oglądanie zabytków modernizmu dwudziestolecia. Byli nie tylko mieszkańcy, ale też turyści z różnych stron Polski. Podobne spacery dla Czytelników "Gazety Stołecznej" prowadzili w ostatnich latach moi redakcyjni koledzy Jerzy S. Majewski i Tomasz Urzykowski, którzy doczekali się wiernych fanów, a także wydań książkowych "Spacerowników". Jerzy pisze też o architekturze Gdyni w swoim blogu - polecam jego fachowe komentarze http://miastarytm.pl/tag/gdynia/


 

Wcześniej nie wiedziałem, że historia gdyńskich trolejbusów zaczyna się w czasie niemieckiej okupacji. Pierwsze wyruszyły w 1943 r. i niewiele brakowało, by przestały kursować zaraz na początku PRL-u. Dzisiaj cała sieć liczy blisko 100 km i są plany jej rozbudowy dzięki funduszom Unii Europejskiej. Wiek trolejbusowy w Gdyni to byłoby 20+, w stolicy numeracja przypisana do trolejbusów tradycyjnie przewyższała liczbę 51. Nigdy nie mieliśmy jednak aż tylu linii co Gdynia, gdzie kursuje ich 12, a dwie zahaczają o sąsiedni Sopot.

Tutaj odkryłem nowoczesny budynek dworca otwarty pod koniec 2015 r. Wiem, że niektórzy kręcą nosem, bo ich zdaniem pasuje tu jak pięść do oka. Ja uważam, że to najlepszy punkt na całym przereklamowanym "Monciaku". W dodatku udało się połączyć nowe na dworcu ze starym na peronach kolejowych:

Fot. Jan Rusek/AG


Fot. Jan Rusek/AG


Fot. Jan Rusek/AG

Aż trudno uwierzyć, że kilka przystanków kolejowych dalej peron Szybkiej Kolei Miejskiej wciąż jest w opłakanym stanie. To już Gdynia Orłowo, część miasta, która przypomina mi warszawską Saską Kępę z willową, przedwojenną zabudową + malownicze molo. Niestety, stacja kolejowa na razie nie może być wizytówką Orłowa. W dodatku peron uczęszczanej SKM-ki wygląda gorzej niż peron obok - ten, za pociągiem towarowym:

SKM-ka jest dla Trójmiasta tym co metro dla Warszawy. Pociągi kursują regularnie i całkiem często: co 7-8 minut w szczycie, co kwadrans poza szczytem i wieczorem. Niestety, wciąż są to tzw. kible pamiętające czasy Gierka, a może nawet Gomułki. Choć modernizowane, standard podróży pozostaje niski. Ale największy minus to brak wspólnego biletu na kolej i gdyńskie trolejbusy. O jego wprowadzeniu słychać od lat, ale nic z tego nie wynika. Warszawa i aglomeracja stołeczna ze wspólną taryfą w ponad 30 gminach to w Polsce samotna wyspa. W 2017 roku mamy zrobić kolejny krok - będą do niej wliczane także bilety jednorazowe.

(osa)

23:45, osa_oraz_smik , Z kraju
Link Komentarze (17) »
wtorek, 24 stycznia 2017

Wracałem dziś z budowy metra na Targówku i po ucieczce bezpośredniego autobusu linii 162 do redakcji przy Czerskiej miałem dwie przesiadki. Pierwsza dość sprawna z autobusu linii 160, który zatrzymuje się teraz przy długim i szerokim przystanku w al. "Solidarności" na wysokości cerkwi ze schodami do stacji metra Dworzec Wileński. Drugą linią podjechałem w 3 minuty na stację Centrum Nauki Kopernik. Tutaj, niestety, przesiadka nie wygląda już tak różowo. Najpierw trzeba się sporo nałazić to w górę, to po powierzchni koło pomnika Syreny i pod mostem Świętokrzyskim, to znowu w dół na przystanek autobusowy linii 185.

I to jest najgorszy punkt programu. Gdybym nie spojrzał do rozkładu, z którego wynikało, że albo będę tu na styk, albo czas oczekiwania wyniesie najwyżej 2 minuty, pewnie zdecydowałbym się na inną drogę. Byleby nie tkwić w tym strasznym miejscu, jakim dla pasażerów komunikacji miejskiej jest tunel Wisłostrady.

Pisałem o tym już nieraz, także na łamach "Gazety Stołecznej", licząc, że w ratuszu wymyślą jakieś rozwiązanie, które chroniłoby ludzi przed hałasem pędzących aut ocierającym się momentami o próg bólu. Poza tym, kiedy stoi się w tym tunelu, ma się wrażenie, że zaraz może dojść do stłuczki i rozpędzone auta wpadną na przystanek, rozgniatając czekających o ścianę. Problem stał się większy, odkąd otwarto II linię metra - wyraźnie wzrosła liczba przesiadkowiczów. Sam jestem tu w tej roli raz na ruski rok.

Zauważyłem, że pasażerka, która przechodziła razem ze mną z metra do tunelu Wisłostrady, zatrzymała się przezornie na schodach. Stąd wypatrywaliśmy, kiedy nadjedzie nasze "185". Dopiero kiedy pojawiło się w tunelu, ruszyliśmy w dół.

Ludzie radzą więc sobie, jak mogą, a urzędnicy udają, że nie ma problemu.

Po wejściu do autobusu, natknąłem się na widok z serii "Torba (i jej) podróżna", który powiększy moje blogowe obserwacje:

Trzeba przyznać, że pani bardzo się starała i zostawiła obok torby jeszcze połowę siedzenia do wykorzystania.

Inny obrazek z początku stycznia - autobus linii 131 na pętli Dworzec Centralny:

(osa)

17:53, osa_oraz_smik , Przystanki
Link Komentarze (12) »

Gazeta.pl Warszawa