Rowery

czwartek, 10 listopada 2016

Różne przypadki przydarzyły mi się w czteroletniej historii korzystania z miejskich rowerów Veturilo, ale dziś system ten zaskoczył mnie czymś nowym. Już nie przebita opona, zerwany łańcuch, niedziałająca przerzutka, obluzowane siodełko czy niewypinający się rower ze stojaka, ale zniknięcie całej stacji. Była, działała i wyparowała.

Wypożyczalnia w al. Jana Pawła II stała naprzeciwko Hali Mirowskiej. Zapewne zlikwidowano ją przy okazji tegorocznego, długo odkładanego remontu torów tramwajowych na tej ulicy, który wiązał się z jej większą przebudową. Żeby pomieścić nowe, poszerzone przystanki tramwajowe na wysokości Hali Mirowskiej, rozsunięto obie jezdnie. Trzeba więc było zabrać stację Veturilo. Tylko dlaczego nie wróciła po zakończeniu prac we wrześniu? I dlaczego nikt nie poinformował o jej przeniesieniu?

Dobrze, że na umówione spotkanie w biurowcu Atrium przyjechałem z zapasem czasu, więc zdążyłem sprawdzić przez internet lokalizację najbliższych stacji, choć informacja wprowadza w błąd:

Na mapce wypożyczalni brak - zgodnie ze stanem faktycznym, ale już w spisie stacji ta pod numerem 6319 cały czas istnieje w lokalizacji al. Jana Pawła II - pl. Mirowski. Owszem, wokół jest tutaj sporo stojaków rowerowych, ale nie można w nich zwrócić Veturilo.

Sam remont al. Jana Pawła II dał cyklistom nowe możliwości. Jazda po Śródmieściu staje się coraz większą przyjemnością. Dzisiaj musiałem się przedostać z urzędu skarbowego przy pl. Starynkiewicza do Atrium, a ponieważ dojazd stamtąd komunikacją miejską nie jest najwygodniejszy (albo przesiadka, albo kawał drogi do przystanków), wziąłem rower. Po 10 minutach byłem na miejscu - najpierw Żelazną po jezdni, a od Prostej - przez wygodne drogi rowerowe.

Przy skrzyżowaniu al. Jana Pawła II z Grzybowską natknąłem się na infrastrukturalny absurd:

Droga rowerowa odbija w Grzybowską od głównego szlaku w al. Jana Pawła II i już po kilku metrach urywa się na klombie.

Ogólnie jednak wyodrębnione z jezdni ścieżki dla rowerzystów w al. Jana Pawła II uważam za wygodniejsze i bezpieczniejsze rozwiązanie od pasów rowerowych, które można spotkać na innych ulicach Śródmieścia. Choćby na pobliskiej ul. Emilii Plater. Do kolekcji obrazków z samochodami zaparkowanymi na części jezdni zarezerwowanej teoretycznie dla rowerzystów dołączam dwa z dzisiejszego przejazdu między al. Jana Pawła II a redakcją "Gazety". Najpierw ul. E. Plater przy hotelu Intercontinental (to ten z "jedną nogą" vis-a-vis Pałacu Kultury):

I kolejny z ul. Noakowskiego, gdzie teoretycznie istnieje droga rowerowa obok jezdni. Tak się składa, że gdy tamtędy przejeżdżam, akurat zamienia się w parking. Dzisiaj stały na niej tylko dwa samochody - furgonetka na zdjęciu, a za nią osobówka:

(osa)

13:44, osa_oraz_smik , Rowery
Link Komentarze (7) »
wtorek, 18 października 2016

Wśród cyklistów trwa dość dziwna jak dla mnie dyskusja nad sensem budowy wzdłuż ulic osobnych dróg rowerowych. Ich przeciwnicy przekonują, że to kosztowny zbytek, procedury są długotrwałe, a po otwarciu niebezpieczne bywa pokonywanie skrzyżowań. Dlatego - jak przekonują - należy raczej wytyczać pasy dla rowerzystów. Wśród krytyków dróg rowerowych nie brakuje też jednak takich osób, które nie splamią się tym, żeby po nich jeździć. One będą się pchały nawet na jezdnię Wisłostrady koło Cytadeli.

Nie każdy lubi brawurę i naprawdę nie wszyscy rwą się do jeżdżenia w towarzystwie młodszych dzieci po jezdni. Dlatego opowiadam się za wytyczaniem dróg rowerowych tam, gdzie można. W odpowiednich proporcjach, w zależności od rangi ulicy trzeba malować pasy rowerowe, choć w tym przypadku mam pewne wątpliwości. Dowodem zdjęcie powyżej.

Wjeżdżałem w jednokierunkową ul. Koszykową z pl. Na Rozdrożu krótko po wymalowaniu czerwonego skrawka dla kontraruchu rowerowego. Furgonetka dowożąca towar do narożnej knajpy stała tam co najmniej przez dwa dni, całkowicie blokując przejazd cyklistom. Podobnie wygląda to zresztą na nieodległym kontrapasie rowerowym wzdłuż ul. Mokotowskiej od Trasy Łazienkowskiej do pl. Zbawiciela, gdzie kierowcy notorycznie zastawiają przejazd, a cykliści muszą omijać zaparkowane auta, wjeżdżając na część jezdni dla ruchu w przeciwnym kierunku.

Inny przykład to Tamka:

Zjeżdżałem na rowerze ze skarpy i przed skrzyżowaniem z ul. Kruczkowskiego byłem zmuszony wjechać na chodnik. Na pasie rowerowym rozkraczyły się trzy samochody (wszystkie z rejestracjami pozawarszawskimi). Co prawda na prostopadłej drodze rowerowej za skrętem w ul. Kruczkowskiego również lubią sobie zaparkować kierowcy z dostawą towaru, odbiorem rzeczy do prania itp. Czyli akurat na Powiślu nie ma reguły, czy blokowany jest pas rowerowy, czy też droga rowerowa oddzielona od jezdni chodnikiem, przystankiem autobusowym i pasem zieleni jak właśnie na Kruczkowskiego.

Nie zaszkodzi też zaparkować na skrzyżowaniu, częściowo na przejeździe rowerowym, zasłaniając widoczność na przejściu dla pieszych - to z kolei obrazek z Browarnej przy Zajęczej:

Kierowca, widząc, że robię zdjęcie, miał jeszcze pretensje. Spytał, czy jego samochód zaparkowany w tym miejscu rzeczywiście komuś przeszkadza. Ręce opadają i oba pedały w rowerze.

Dużo jeszcze wody musi przepłynąć przez Warszawę, żeby kierowcy zorientowali się, że ulice należą już nie tylko do nich. Sam nie mogę się czasem nadziwić, ile już osób jeździ po mieście na rowerach. Wracając kiedyś z pracy Nowym Światem, ustawiłem się w sporej kolejce czekających na zielone światło przez skrzyżowanie ze Świętokrzyską:

Akurat tutaj pas rowerowy byłby bardzo wskazany.

(osa)

13:12, osa_oraz_smik , Rowery
Link Komentarze (15) »
środa, 22 czerwca 2016

Dojeżdżając do pracy na rowerze 2-3 razy w tygodniu, właściwie zawsze spotykam się wymuszaniem pierwszeństwa przez kierowców. Na wszelki wypadek zwalniam, choć jestem na drodze rowerowej, gdy mam przeciąć jezdnię. Np. u zbiegu ul. Krasińskiego z Wisłostradą. Tam jest regułą, że kierowcy jadący w stronę mostu Grota, nawet jeśli widzą rower zbliżający się powoli do jezdni, dodają gazu. Dziś zrobił to także ruszający dopiero z przystanku kierowca autobusu linii 118 na Bródno.

Najlepsze było jednak 3 km dalej. Zwykle zjeżdżam na nowy bulwar nad Wisłą, który wbrew malkontentom wcale nie uważam za nadmiernie betonowy (jest po prostu świetny!), i opuszczam go na Podzamczu. Ponieważ trwa remont kolejnego odcinka bulwaru w stronę Centrum Nauki "Kopernik", nie da się już przejechać rowerem przez wąski przesmyk wzdłuż Wisłostrady. Pozostaje więc skręt przez przejście/przejazd podziemny pod Wisłostradą i dalej w kierunku Mariensztatu. A w tym przejściu/przejeździe natknąłem się dziś na taki widok:

To się musiało stać może kilka minut przed moim przyjazdem, gdzieś w oddali dopiero rozlegała się syrena straży pożarnej. Gdyby ktoś akurat przechodził tym korytarzem albo przecinał go na rowerze, oberwałby takimi kamykami w głowę. Przyczyna? Wystarczyło podnieść głowę:

Samochód jadący Wisłostradą uderzył w mur nad przejściem podziemnym. Uszkodził kamienne, położone ledwo rok temu okładziny. Z prawej strony zdenerwowana młoda kobieta. Spytałem, czy coś się komuś stało. Nie. Pomyślałem sobie: "Z jaką prędkością musiał pędzić ten samochód?". Dobrze, że nie spadł do przejścia.

Taki wypadek relacjonowałem kilka lat temu - szofer tak piratował aleją Niepodległości, że władował się do wyjścia z Metra Racławicka. Zabił przypadkowego pasażera. Wiele osób pamięta pewnie niedawny rajd niezrównoważonej psychicznie kobiety, która wjechała samochodem na schody przejścia podziemnego koło Rotundy przy Marszałkowskiej.

Niecałe pół godziny później byłem już w redakcji i od razu zajrzałem do naszej internetowej relacji "Dzień na żywo". A tam jak zwykle błyskawicznie pojawiły się zdjęcia lotnego reportera "Stołecznej" Darka Borowicza:

Okazało się, że na prawym pasie Wisłostrady stała karetka pogotowia. Pierwszy samochód zwolnił, wtedy uderzył w niego drugi. Tym razem ucierpiała tylko barierka przejścia podziemnego, choć i jej szkoda.

Co się dzieje z warszawskimi kierowcami? Sam nim jestem, a od wczoraj także mój syn, który zdał egzamin na prawo jazdy. Czy jednak po mieście, po ulicach ze skrzyżowaniami i sygnalizacją świetlną trzeba pędzić, ile fabryka dała? To samo zresztą na Trasie Siekierkowskiej i poszerzonym do pięciu pasów ruchu moście Grota z Trasą AK i Trasą Toruńską - po co była ich kosztowna przebudowa, skoro dzień w dzień te arterie stają się nieprzejezdne, bo ciągle dochodzi do stłuczek i poważniejszych wypadków? A ich przyczyna to z reguły nadmierna prędkość, brawura i bezmyślność na drodze.

Warszawscy kierowcy są niesamowicie roszczeniowi, wiecznie niezadowoleni, że zabiera im się miejsca parkingowe, że na kilkunastu niebezpiecznych skrzyżowaniach mają znikać zielone strzałki, że planuje się zwężać ulice w centrum. Ale tam, gdzie mają szeroko, pokazują często, że po prostu nie potrafią jeździć po wielkim mieście.

(osa)

23:44, osa_oraz_smik , Rowery
Link Komentarze (11) »
wtorek, 14 czerwca 2016

Od dzisiaj do 24 czerwca warszawiacy mogą głosować w 3. edycji budżetu obywatelskiego. Stolica jest podzielona na 18 dzielnic, a te na okręgi. Gdyby ktoś nie miał swoich faworytów, to zachęcam do poparcia projektu - tym razem Stowarzyszenia Żoliborzan - "Ciszej na Kępie Potockiej". Do trzech razy sztuka, może uda się teraz osłonić ten popularny park przed hałasem Wisłostrady. Projekt przewiduje na początek drewnianą ścianę akustyczną porośniętą pnączami na wysokości placu zabaw.
Szczegóły w tym linku: https://app.twojbudzet.um.warszawa.pl/2017/projekt/4107?user=
A tutaj link do głosowania w internecie: https://app.twojbudzet.um.warszawa.pl/2017/site/welcome

Do budżetu obywatelskiego mam coraz bardziej ambiwalentny stosunek. Widać, że jego formuła się wyczerpuje (ubywa pożytecznych projektów, a dużo takich, na które szkoda pieniędzy - murale, dziwne wydarzenia kulturalne dla garstki zainteresowanych, remonty w szkołach itp.). Mieszkańcy zaś mają znikomy wpływ na naprawdę ważne i duże wydatki, jak np. ciągnięcie II linii metra pod niedawnymi polami kapusty na obrzeżach Bemowa.

Póki jednak można głosować, będę to robił (właśnie głosowałem!) i namawiał innych. Zwłaszcza na projekty rowerowe i infrastrukturalne, których udało się trochę zrealizować mimo wielkiego oporu machiny urzędniczej. Najpierw w Zarządzie Dróg Miejskich (to w poprzednich latach) i miejskiego inżyniera ruchu, a teraz w dzielnicach.

Tym razem gorąco zachęcam do poparcia projektu pt. "Bezpieczna i przyjazna przestrzeń ulicy Słowackiego: przejście dla pieszych [przy urzędzie Żoliborza], pasy dla rowerów, nowe miejsca postojowe". Czyli dla każdego coś dobrego: https://app.twojbudzet.um.warszawa.pl/2017/projekt/2712?user=

Za największy sukces z poprzednich lat uważam przegłosowanie pasów rowerowych na ul. Krasińskiego. Odcinek pl. Wilsona - Stołeczna/ks. Popiełuszki już zrealizowany, ruch uspokojony, piesi bezpieczniejsi. Odcinek pl. Wilsona - Czarnieckiego przy parku Żeromskiego ma być wykonany w tegoroczne wakacje. Do tego istnieje już skrót rowerowy z wjazdem na pl. Wilsona od strony Wisły (to projekt do budżetu obywatelskiego przegłosowany w 2015 r.). Podobne pomysły można znaleźć w każdej dzielnicy i krok po kroku poprawiaćw Warszawie jakość i bezpieczeństwo ruchu pieszych i rowerzystów, a przy okazji także kierowców. Ja jestem każdym z nich.

(osa)

12:34, osa_oraz_smik , Rowery
Link Komentarze (13) »
wtorek, 10 maja 2016

Jest sukces: po 10 miesiącach zniknęła betonowa kostka nazywana przez drogowców zabrukiem, którą spółka RWE pozostawiła na pamiątkę po zeszłorocznych wykopkach pod kable w krzakach przy Czerniakowskiej:


A jeszcze kilka dni temu w drodze do pracy mijałem taki widok (http://autobusczerwony.blox.pl/2016/04/Zabruk-przezimowal.html#ListaKomentarzy):

Myślałem, że drogowcy już zapomnieli wyegzekwować do końca obiecany remont. Na jezdni, z której korzystają kierowcy, pewnie nie trwałoby to tak długo. To dość dziwne, bo Zarząd Dróg Miejskich i jego sekcja rowerowa niezmiennie potwierdza, że komfort cyklistów traktuje priorytetowo. Fantastycznie wygląda np. nowy, kilkukilometrowy szlak rowerowy wzdłuż al. Stanów Zjednoczonych - od Wału Miedzeszyńskiego przez Saską Kępę i Przyczółek Grochowski na Gocławek. Teraz cieszę się z remontu drogi rowerowej przy Wisłostradzie na wysokości Podzamcza, gdzie dotąd była mało wygodna kostka betonowa, a teraz możemy się spodziewać nawierzchni z asfaltu. Czy jednak uda się choć trochę poszerzyć ten ruchliwy odcinek?


Facebook/Pełnomocnik Prezydenta m.st. Warszawy ds. komunikacji rowerowej

Największą radość sprawia jednak to, jak rozkręca się importowana do Warszawy z Gdańska akcja "Rowerowy maj". Dało się w nią wciągnąć tysiące dzieciaków ze szkół podstawowych. Rozmawiałem z rodzicami, którzy pedałują razem z nimi, mamy też cyklistów wśród nauczycieli i dyrektorów. Tak teraz wyglądają podwórka 56 podstawówek we wszystkich 18 dzielnicach, które uczestniczą akcji:


Facebook/Pełnomocnik Prezydenta m.st. Warszawy ds. komunikacji rowerowej


Facebook/Pełnomocnik Prezydenta m.st. Warszawy ds. komunikacji rowerowej

Pogoda sprzyja, na razie maj jest wyjątkowo słoneczny i ciepły, nic - tylko wskakiwać na rower. Ja się dałem nawet namówić na uczestnictwo w akcji European Cycling Challenge, w której mieszkańcy wykręcają przez cały miesiąc na dwóch kółkach kilometry dla swoich miast. W tym roku robimy to razem z moimi dziećmi - ja do pracy, oni do swoich szkół, a razem rekreacyjnie. Warszawa już kiedyś wygrała w tej rywalizacji, ostatnio była trzecia. Teraz na prowadzenie wysforował się Gdańsk, ale jego przewaga jest tak duża, że budzi to podejrzenia, czy gra odbywa się do końca fair. Co jednak szkodzi pojeździć na rowerze dla własnego zdrowia i lepszego klimatu w swoim mieście, nawet trochę na akord.

(osa)

20:55, osa_oraz_smik , Rowery
Link Komentarze (2) »
środa, 02 marca 2016

Fot. Krzysztof Śmietana

W tym roku (przestępnym) mieliśmy dodatkowy dzień lutowy i właśnie wtedy przed terminem, który przypadał 1 marca, ogłoszono start nowego sezonu rowerów Veturilo. Pogoda, jak na złość, nie sprzyja jeździe na dwóch kółkach. Przez niemal całą zimę mieliśmy w Warszawie wiosnę, a teraz z nieba pada deszcz albo mokry śnieg. Czekam więc z powrotem na Veturilo, aż będą lepsze warunki.

Tej zimy Zarząd Dróg Miejskich ponownie zapowiedział odśnieżanie szlaków rowerowych. Właściwie nie było się kiedy wykazać. Można to zrobić teraz, choć nie o odśnieżanie chodzi, a raczej wiosenne porządki. Przy skrzyżowaniu Sobieskiego z Chełmską istnieje sobie taki oto przejazd rowerowy:

Dzięki wygrodzeniu pasa rowerowego, który kończy się przed przystankiem autobusowym, można bezpiecznie włączyć się do ruchu na jezdni. Niestety, widać wyraźną różnicę w utrzymaniu czystości - kawałek dla kierowców bez zarzutu, ale na część jezdni dla rowerzystów zalega brud i błoto.

Przypominam sobie, że kiedyś Zarząd Oczyszczania Miasta protestował, by takimi barierami były wyznaczane buspasy. Argument za był taki, że kierowcy indywidualni mieliby trudniej nielegalnie przejeżdżać na buspas. ZOM sprzeciwiał się, że utrudniałoby to jednak odśnieżanie i sprzątanie. Czy to jednak rzeczywiście aż tak duży problem przyczepić szczotkę na wysięgniku do samochodu czyszczącego ulice i przejechać nią po kawałku pasa rowerowego na Chełmskiej?

(osa)

20:21, osa_oraz_smik , Rowery
Link Komentarze (2) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5

Gazeta.pl Warszawa