Rowery

piątek, 12 maja 2017

Na rogu al. Niepodległości i Batorego natknąłem się w tym tygodniu na roboty drogowe przy nowym szlaku rowerowym. Prace wzdłuż al. Niepodległości w stronę centrum dopiero trwają, skończyła się za to budowa na ul. Batorego w kierunku Wiśniowej, skąd dalej można dojechać do ul. Waryńskiego i pl. Unii Lubelskiej.

Na wysokości legendarnego klubu studenckiego "Stodoła" przy ul. Batorego nowy szlak rowerowy cieszy też oko, wijąc się między urządzonymi przy okazji skwerami. Za to nie jestem do końca przekonany, czy słupki stojące pośrodku drogi dla cyklistów będą bezpieczne - stoją sztywno, nie są elastyczne jak na innej drodze rowerowej w pobliżu pl. Wilsona na Żoliborza.

Dobrze wyglądają zaś nowe miejsca parkingowe urządzone dzięki zwężeniu jezdni, której wymiary były wcześniej nietypowe. Niby istniał tam jeden pas w każdym kierunku, ale szersza ulica skłaniała niektórych kierowców do jazdy jeden obok drugiego. Nie wyglądało to ani bezpiecznie, ani wygodnie. Teraz na ul. Batorego między Wiśniową a al. Niepodległością panuje większy porządek:

Pamiętam, że ten odcinek ul. Batorego był głównym objazdem autobusów wycofanych z al. Niepodległości na czas budowy metra. Trwało to niemożebnie długo od drugiej połowy lat 80. aż do 1994 r. Tędy więc przemykały nieistniejące już linie: 502, 504, 508 na Ursynów, ale też kursująca do dzisiaj ze Śródmieścia na Bokserską linia 174.

W 1992 r. mój dawny kolega redakcyjny Filip Frydrykiewicz (dziś bodajże w "Rzeczpospolitej") pisał w "Stołecznej" o liście ulic, których przedłużenie lub wytyczenie według Biura Planowania Rozwoju Warszawy znacznie ułatwiłoby poruszanie się po mieście ("Jeśli nie przeprowadzi się tych inwestycji w najbliższej pięciolatce, postępować będzie paraliż komunikacyjny miasta" - przewidywali specjaliści). Były to wtedy odcinki: al. Prymasa Tysiąclecia - Trasa AK (oddany dopiero w 2001 r.), Obozowa - Dywizjonu 303 - Radiowa (ten przejazd między Kołem a Bemowem otwarto pod koniec 1997 r.) czy właśnie wydłużenie ul. Batorego. Z jednej strony przez Pole Mokotowskie do ul. Banacha na Ochocie, a z drugiej - od Wiśniowej do Waryńskiego.

Pierwszy pomysł dziś już nie przyszedłby nikomu do głowy, były ogromne protesty przeciwko przecinaniu parku pasmami asfaltu. Za to na wschód ulicę Batorego udało się przebić w cztery miesiące 1996 r. Głównie za pieniądze ówczesnych gmin Śródmieścia i Mokotowa (Zarząd Dróg Miejskich przekazał 30 proc. z 1,2 mln zł). Tak to wyglądało w tamtym fatalnym ustroju Warszawy, za którym wciąż tęskni wiele sfrustrowanych działaczy w dzielnicach - miasto dziadowało, a bogatsze gminy łaskawie wydzielały ratuszowi pieniądze na inwestycje. W sierpniu 1996 roku na otwarciu 440-metrowego fragmentu ul. Batorego "grała zakładowa orkiestra, a oficjele ocierali pot z czół, feta trwała prawie godzinę". Relacjonowaliśmy też: "Planuje się, że w przyszłości poszerzona do dwóch pasów ul. Batorego stanowić będzie fragment wewnątrzmiejskiej trasy Wschód-Zachód, która odciąży równoległą Trasę Łazienkowską".

Z tego wiekopomnego planu na ul. Batorego przebudowano jeszcze tylko skrzyżowanie podczas poszerzania ul. Waryńskiego w 2002 r. (to już 15 lat, ale ten czas szybko leci), gdy autobusy linii przyspieszonych zostały tu przeniesione z Marszałkowskiej także w kierunku centrum (linia 131 dołączyła do nich dopiero w 2009 r.). Na Batorego między Wiśniową a Waryńskiego powstała zaś krótka ścieżka rowerowa z różowej betonowej kostki, której wygląd dzisiaj mocno kontrastuje z nowym fragmentem:

Na wysokości ul. Wiśniowej rowerzyści mają teraz taki oto dziwny przeplataniec:

(osa)

19:00, osa_oraz_smik , Rowery
Link Komentarze (8) »
wtorek, 21 marca 2017

Pierwszy dzień kalendarzowej wiosny udało mi się przywitać inauguracyjną w tym roku przejażdżką rowerem do pracy. Od startu nowego Veturilo minęło 21 dni, ale chłodny i deszczowy marzec nie sprzyjał dotąd dojazdom na dwóch kółkach, a i dzisiaj pod sam koniec zaczęło siąpić.

Miałem więc okazję, przekonać się, jak działają sprowadzone z fabryki w niemieckim Lipsku rowery Veturilo i cały zmodyfikowany system. Bardzo mi się podoba, że zielone diody przy stojakach pokazują, który rower jest sprawny. Terminale też są wygodniejsze od poprzednich, zwłaszcza ekran dotykowy do wstukiwania danych:

Po drodze zaliczyłem przesiadkę przy Dworcu Powiśle, żeby nie płacić za jazdę powyżej 20 minut. Oba rowery łatwo się wypinały ze stojaków i bez trudu można je było umieścić z powrotem w elektrozamku. Pedałowanie też wydaje się bardziej komfortowe niż w poprzednich latach. Głównie za prawą lepiej wyprofilowanej kierownicy, poza tym rower łatwiej się rozpędza.

Nie jestem za to przekonany do nowego typu bagażnika przy kierownicy. Już wcześniej dostawałem sygnały od czytelników, że po rezygnacji z drucianych koszyków ciężko będzie jechać Veturilo w upale i popijać wodę z butelki. Jak ją umieścić w takiej konstrukcji przepasanej gumką?

Dzisiaj położyłem tam swoją torbę, ale jechałem z poczuciem, że nie jest stabilna i właściwie zabezpieczona przed wypadnięciem.

Na koniec dwie uwagi do wytrzymałości nowych rowerów po 21 dniach ponownej obecności na warszawskich ulicach:

Zniszczony przełącznik przerzutki może być sprawką wandala, ale też element ten powinien być bardziej wytrzymały na uszkodzenia. Z kolei gumowa rączka, która sama ściągnęła się z kierownicy i została mi w ręce, gdy zwracałem rower u zbiegu Wisłostrady i ul. Gagarina, to już oznaka niechlujstwa producenta. Nałożyłem tę gumkę - że tak powiem - z powrotem, ale dla pewności przydałoby się sprawdzić wszystkie kierownice i lepiej przymocować rączki, zanim poginą. Naprawa będzie mniejszym wydatkiem niż kupno nowych.

Ogólnie jednak cieszę się z Veturilo, bo na mojej drodze dom - praca przybyły nowe wypożyczalnie. Czekam tylko na lepszą pogodę do jazdy na dwóch kółkach.

(osa)

20:51, osa_oraz_smik , Rowery
Link Komentarze (6) »
czwartek, 10 listopada 2016

Różne przypadki przydarzyły mi się w czteroletniej historii korzystania z miejskich rowerów Veturilo, ale dziś system ten zaskoczył mnie czymś nowym. Już nie przebita opona, zerwany łańcuch, niedziałająca przerzutka, obluzowane siodełko czy niewypinający się rower ze stojaka, ale zniknięcie całej stacji. Była, działała i wyparowała.

Wypożyczalnia w al. Jana Pawła II stała naprzeciwko Hali Mirowskiej. Zapewne zlikwidowano ją przy okazji tegorocznego, długo odkładanego remontu torów tramwajowych na tej ulicy, który wiązał się z jej większą przebudową. Żeby pomieścić nowe, poszerzone przystanki tramwajowe na wysokości Hali Mirowskiej, rozsunięto obie jezdnie. Trzeba więc było zabrać stację Veturilo. Tylko dlaczego nie wróciła po zakończeniu prac we wrześniu? I dlaczego nikt nie poinformował o jej przeniesieniu?

Dobrze, że na umówione spotkanie w biurowcu Atrium przyjechałem z zapasem czasu, więc zdążyłem sprawdzić przez internet lokalizację najbliższych stacji, choć informacja wprowadza w błąd:

Na mapce wypożyczalni brak - zgodnie ze stanem faktycznym, ale już w spisie stacji ta pod numerem 6319 cały czas istnieje w lokalizacji al. Jana Pawła II - pl. Mirowski. Owszem, wokół jest tutaj sporo stojaków rowerowych, ale nie można w nich zwrócić Veturilo.

Sam remont al. Jana Pawła II dał cyklistom nowe możliwości. Jazda po Śródmieściu staje się coraz większą przyjemnością. Dzisiaj musiałem się przedostać z urzędu skarbowego przy pl. Starynkiewicza do Atrium, a ponieważ dojazd stamtąd komunikacją miejską nie jest najwygodniejszy (albo przesiadka, albo kawał drogi do przystanków), wziąłem rower. Po 10 minutach byłem na miejscu - najpierw Żelazną po jezdni, a od Prostej - przez wygodne drogi rowerowe.

Przy skrzyżowaniu al. Jana Pawła II z Grzybowską natknąłem się na infrastrukturalny absurd:

Droga rowerowa odbija w Grzybowską od głównego szlaku w al. Jana Pawła II i już po kilku metrach urywa się na klombie.

Ogólnie jednak wyodrębnione z jezdni ścieżki dla rowerzystów w al. Jana Pawła II uważam za wygodniejsze i bezpieczniejsze rozwiązanie od pasów rowerowych, które można spotkać na innych ulicach Śródmieścia. Choćby na pobliskiej ul. Emilii Plater. Do kolekcji obrazków z samochodami zaparkowanymi na części jezdni zarezerwowanej teoretycznie dla rowerzystów dołączam dwa z dzisiejszego przejazdu między al. Jana Pawła II a redakcją "Gazety". Najpierw ul. E. Plater przy hotelu Intercontinental (to ten z "jedną nogą" vis-a-vis Pałacu Kultury):

I kolejny z ul. Noakowskiego, gdzie teoretycznie istnieje droga rowerowa obok jezdni. Tak się składa, że gdy tamtędy przejeżdżam, akurat zamienia się w parking. Dzisiaj stały na niej tylko dwa samochody - furgonetka na zdjęciu, a za nią osobówka:

(osa)

13:44, osa_oraz_smik , Rowery
Link Komentarze (7) »
wtorek, 18 października 2016

Wśród cyklistów trwa dość dziwna jak dla mnie dyskusja nad sensem budowy wzdłuż ulic osobnych dróg rowerowych. Ich przeciwnicy przekonują, że to kosztowny zbytek, procedury są długotrwałe, a po otwarciu niebezpieczne bywa pokonywanie skrzyżowań. Dlatego - jak przekonują - należy raczej wytyczać pasy dla rowerzystów. Wśród krytyków dróg rowerowych nie brakuje też jednak takich osób, które nie splamią się tym, żeby po nich jeździć. One będą się pchały nawet na jezdnię Wisłostrady koło Cytadeli.

Nie każdy lubi brawurę i naprawdę nie wszyscy rwą się do jeżdżenia w towarzystwie młodszych dzieci po jezdni. Dlatego opowiadam się za wytyczaniem dróg rowerowych tam, gdzie można. W odpowiednich proporcjach, w zależności od rangi ulicy trzeba malować pasy rowerowe, choć w tym przypadku mam pewne wątpliwości. Dowodem zdjęcie powyżej.

Wjeżdżałem w jednokierunkową ul. Koszykową z pl. Na Rozdrożu krótko po wymalowaniu czerwonego skrawka dla kontraruchu rowerowego. Furgonetka dowożąca towar do narożnej knajpy stała tam co najmniej przez dwa dni, całkowicie blokując przejazd cyklistom. Podobnie wygląda to zresztą na nieodległym kontrapasie rowerowym wzdłuż ul. Mokotowskiej od Trasy Łazienkowskiej do pl. Zbawiciela, gdzie kierowcy notorycznie zastawiają przejazd, a cykliści muszą omijać zaparkowane auta, wjeżdżając na część jezdni dla ruchu w przeciwnym kierunku.

Inny przykład to Tamka:

Zjeżdżałem na rowerze ze skarpy i przed skrzyżowaniem z ul. Kruczkowskiego byłem zmuszony wjechać na chodnik. Na pasie rowerowym rozkraczyły się trzy samochody (wszystkie z rejestracjami pozawarszawskimi). Co prawda na prostopadłej drodze rowerowej za skrętem w ul. Kruczkowskiego również lubią sobie zaparkować kierowcy z dostawą towaru, odbiorem rzeczy do prania itp. Czyli akurat na Powiślu nie ma reguły, czy blokowany jest pas rowerowy, czy też droga rowerowa oddzielona od jezdni chodnikiem, przystankiem autobusowym i pasem zieleni jak właśnie na Kruczkowskiego.

Nie zaszkodzi też zaparkować na skrzyżowaniu, częściowo na przejeździe rowerowym, zasłaniając widoczność na przejściu dla pieszych - to z kolei obrazek z Browarnej przy Zajęczej:

Kierowca, widząc, że robię zdjęcie, miał jeszcze pretensje. Spytał, czy jego samochód zaparkowany w tym miejscu rzeczywiście komuś przeszkadza. Ręce opadają i oba pedały w rowerze.

Dużo jeszcze wody musi przepłynąć przez Warszawę, żeby kierowcy zorientowali się, że ulice należą już nie tylko do nich. Sam nie mogę się czasem nadziwić, ile już osób jeździ po mieście na rowerach. Wracając kiedyś z pracy Nowym Światem, ustawiłem się w sporej kolejce czekających na zielone światło przez skrzyżowanie ze Świętokrzyską:

Akurat tutaj pas rowerowy byłby bardzo wskazany.

(osa)

13:12, osa_oraz_smik , Rowery
Link Komentarze (15) »
środa, 22 czerwca 2016

Dojeżdżając do pracy na rowerze 2-3 razy w tygodniu, właściwie zawsze spotykam się wymuszaniem pierwszeństwa przez kierowców. Na wszelki wypadek zwalniam, choć jestem na drodze rowerowej, gdy mam przeciąć jezdnię. Np. u zbiegu ul. Krasińskiego z Wisłostradą. Tam jest regułą, że kierowcy jadący w stronę mostu Grota, nawet jeśli widzą rower zbliżający się powoli do jezdni, dodają gazu. Dziś zrobił to także ruszający dopiero z przystanku kierowca autobusu linii 118 na Bródno.

Najlepsze było jednak 3 km dalej. Zwykle zjeżdżam na nowy bulwar nad Wisłą, który wbrew malkontentom wcale nie uważam za nadmiernie betonowy (jest po prostu świetny!), i opuszczam go na Podzamczu. Ponieważ trwa remont kolejnego odcinka bulwaru w stronę Centrum Nauki "Kopernik", nie da się już przejechać rowerem przez wąski przesmyk wzdłuż Wisłostrady. Pozostaje więc skręt przez przejście/przejazd podziemny pod Wisłostradą i dalej w kierunku Mariensztatu. A w tym przejściu/przejeździe natknąłem się dziś na taki widok:

To się musiało stać może kilka minut przed moim przyjazdem, gdzieś w oddali dopiero rozlegała się syrena straży pożarnej. Gdyby ktoś akurat przechodził tym korytarzem albo przecinał go na rowerze, oberwałby takimi kamykami w głowę. Przyczyna? Wystarczyło podnieść głowę:

Samochód jadący Wisłostradą uderzył w mur nad przejściem podziemnym. Uszkodził kamienne, położone ledwo rok temu okładziny. Z prawej strony zdenerwowana młoda kobieta. Spytałem, czy coś się komuś stało. Nie. Pomyślałem sobie: "Z jaką prędkością musiał pędzić ten samochód?". Dobrze, że nie spadł do przejścia.

Taki wypadek relacjonowałem kilka lat temu - szofer tak piratował aleją Niepodległości, że władował się do wyjścia z Metra Racławicka. Zabił przypadkowego pasażera. Wiele osób pamięta pewnie niedawny rajd niezrównoważonej psychicznie kobiety, która wjechała samochodem na schody przejścia podziemnego koło Rotundy przy Marszałkowskiej.

Niecałe pół godziny później byłem już w redakcji i od razu zajrzałem do naszej internetowej relacji "Dzień na żywo". A tam jak zwykle błyskawicznie pojawiły się zdjęcia lotnego reportera "Stołecznej" Darka Borowicza:

Okazało się, że na prawym pasie Wisłostrady stała karetka pogotowia. Pierwszy samochód zwolnił, wtedy uderzył w niego drugi. Tym razem ucierpiała tylko barierka przejścia podziemnego, choć i jej szkoda.

Co się dzieje z warszawskimi kierowcami? Sam nim jestem, a od wczoraj także mój syn, który zdał egzamin na prawo jazdy. Czy jednak po mieście, po ulicach ze skrzyżowaniami i sygnalizacją świetlną trzeba pędzić, ile fabryka dała? To samo zresztą na Trasie Siekierkowskiej i poszerzonym do pięciu pasów ruchu moście Grota z Trasą AK i Trasą Toruńską - po co była ich kosztowna przebudowa, skoro dzień w dzień te arterie stają się nieprzejezdne, bo ciągle dochodzi do stłuczek i poważniejszych wypadków? A ich przyczyna to z reguły nadmierna prędkość, brawura i bezmyślność na drodze.

Warszawscy kierowcy są niesamowicie roszczeniowi, wiecznie niezadowoleni, że zabiera im się miejsca parkingowe, że na kilkunastu niebezpiecznych skrzyżowaniach mają znikać zielone strzałki, że planuje się zwężać ulice w centrum. Ale tam, gdzie mają szeroko, pokazują często, że po prostu nie potrafią jeździć po wielkim mieście.

(osa)

23:44, osa_oraz_smik , Rowery
Link Komentarze (11) »
wtorek, 14 czerwca 2016

Od dzisiaj do 24 czerwca warszawiacy mogą głosować w 3. edycji budżetu obywatelskiego. Stolica jest podzielona na 18 dzielnic, a te na okręgi. Gdyby ktoś nie miał swoich faworytów, to zachęcam do poparcia projektu - tym razem Stowarzyszenia Żoliborzan - "Ciszej na Kępie Potockiej". Do trzech razy sztuka, może uda się teraz osłonić ten popularny park przed hałasem Wisłostrady. Projekt przewiduje na początek drewnianą ścianę akustyczną porośniętą pnączami na wysokości placu zabaw.
Szczegóły w tym linku: https://app.twojbudzet.um.warszawa.pl/2017/projekt/4107?user=
A tutaj link do głosowania w internecie: https://app.twojbudzet.um.warszawa.pl/2017/site/welcome

Do budżetu obywatelskiego mam coraz bardziej ambiwalentny stosunek. Widać, że jego formuła się wyczerpuje (ubywa pożytecznych projektów, a dużo takich, na które szkoda pieniędzy - murale, dziwne wydarzenia kulturalne dla garstki zainteresowanych, remonty w szkołach itp.). Mieszkańcy zaś mają znikomy wpływ na naprawdę ważne i duże wydatki, jak np. ciągnięcie II linii metra pod niedawnymi polami kapusty na obrzeżach Bemowa.

Póki jednak można głosować, będę to robił (właśnie głosowałem!) i namawiał innych. Zwłaszcza na projekty rowerowe i infrastrukturalne, których udało się trochę zrealizować mimo wielkiego oporu machiny urzędniczej. Najpierw w Zarządzie Dróg Miejskich (to w poprzednich latach) i miejskiego inżyniera ruchu, a teraz w dzielnicach.

Tym razem gorąco zachęcam do poparcia projektu pt. "Bezpieczna i przyjazna przestrzeń ulicy Słowackiego: przejście dla pieszych [przy urzędzie Żoliborza], pasy dla rowerów, nowe miejsca postojowe". Czyli dla każdego coś dobrego: https://app.twojbudzet.um.warszawa.pl/2017/projekt/2712?user=

Za największy sukces z poprzednich lat uważam przegłosowanie pasów rowerowych na ul. Krasińskiego. Odcinek pl. Wilsona - Stołeczna/ks. Popiełuszki już zrealizowany, ruch uspokojony, piesi bezpieczniejsi. Odcinek pl. Wilsona - Czarnieckiego przy parku Żeromskiego ma być wykonany w tegoroczne wakacje. Do tego istnieje już skrót rowerowy z wjazdem na pl. Wilsona od strony Wisły (to projekt do budżetu obywatelskiego przegłosowany w 2015 r.). Podobne pomysły można znaleźć w każdej dzielnicy i krok po kroku poprawiaćw Warszawie jakość i bezpieczeństwo ruchu pieszych i rowerzystów, a przy okazji także kierowców. Ja jestem każdym z nich.

(osa)

12:34, osa_oraz_smik , Rowery
Link Komentarze (13) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5

Gazeta.pl Warszawa