Tramwaje

poniedziałek, 27 marca 2017

Co prawda rocznica nie taka równa jak grudniowa, gdy świętowaliśmy 150 lat od wyjazdu pierwszych tramwajów konnych w Warszawie, ale Klub Miłośników Komunikacji Miejskiej i tak zorganizował sympatyczną imprezę. Minęło 109, odkąd 26 marca 1908 r. pierwszy tramwaj elektryczny zabrał pasażerów z pl. Krasińskich na pl. Unii Lubelskiej (ech, gdyby tak wróciła tamta trasa przez Krakowskie Przedmieście...).

Na pamiątkę tego wydarzenia po mieście kursowały cztery zabytkowe wagony na linii E między pl. Narutowicza (przydaje się tam pętla, przydaje) a awaryjną "łezką" na Bielanach przy Akademii Wychowania Fizycznego, gdzie piszczały niemiłosiernie na rzadko używanym torze:

Akurat na żoliborsko-bielańskim odcinku trudno nie skojarzyć literki E z pospieszną linią autobusów, które docierały tu od 1964 r. ze Spartańskiej na Mokotowie przez ul. Woronicza, al. Niepodległości i dzisiejszą al. Jana Pawła II. Początkowo Marymoncką do al. Zjednoczenia i pętli na Kasprowicza, potem dalej - do Szpitala Bielańskiego, od 1966 r. - na osiedle Wrzeciono, a od 1967 r. już do końca w 1991 r. - do Huty Warszawa przez ul. Pstrowskiego (obecna ul. Zgrupowania AK "Kampinos", która po otwarciu mostu Północnego w 2012 r. straciła połączenie z ul. Marymoncką).

E jako pierwsze padło ofiarą głupawego pomysłu likwidacji linii pospiesznych i utworzenia ekspresowych E-1 i E-2. Sama zamieniła się w przyspieszoną - 511, ale w relacji Huta Warszawa - Spartańska nie przetrwała długo, po pięciu latach została zlikwidowana "w związku z brakami kadrowymi w MZA" (dziś przynajmniej 511, jeżdżąc z Dąbrówki Wiślanej, ma tę samą pętlę co E koło Huty). Tak czy owak autobusy E przy obecnych wytycznych niepokrywania się z trasami tramwajów nie miałyby szans na utrzymanie, jadąc tą samą drogą co "17".

Mój powrót do linii E i przejażdżka oznakowanym tak tramwajem zaczęła się niefortunnie. Wydawało mi się, że rozkład jazdy linii E został dobrze skoordynowany z niedzielną sumą u marianów na górce marymonckiej. Z kilkuminutowym zapasem zdążyłem dojść ul. Gdańską do przystanku przy Hali Marymonckiej. Na próżno jednak wypatrywałem kursu o godz. 14.09 w kierunku pętli koło AWF. Doczekałem się dopiero następnego i to z dwuminutowym opóźnieniem, czyli w sumie 36 minut czekania.

Miałem za to okazję przyjrzeć się, jak działa stała komunikacja tramwajowa w tym miejscu. Otóż pasażerowie ze skróconych kursów "17" nauczyli się wysiadać na końcowym przystanku Metro Marymont i motorniczy nie musi ich już wypędzać, jak to się zdarzało jeszcze kilka lat temu.

W dodatku świetnie udało się ułożyć rozkład i zaraz za kończącą trasę "17" przyjeżdża "6". Pasażerowie chętni do jazdy na Marymoncką, a w kolejnych trzech kursach, które widziałem, była ich całkiem spora grupka, przesiadali się od razu i jechali dalej. Jednowagonowe "akwarium" zapełniło się jak w godzinie szczytu, lepiej wyglądało to w "szczeniakach" (mniejszy tłok). W ogóle jak na niedzielę miałem wrażenie, że tramwaje odjeżdżają jeden za drugim (jeszcze kończąca trasę linia 27 i normalne kursy "17" na Nowodwory).

Doskonale działa tu zielona fala, która przepuszcza skręcające wagony w relacji Stołeczna (ks. Popiełuszki)/Słowackiego - Marymoncka po dwa razy w cyklu. Już nie traci się kilka minut na czerwonym świetle jak wciąż na rondzie Babka.

Po długim czekaniu na zabytkowy wagon linii E zebrała się większa ekipa do wejścia. W środku znajomy klubowicz Wiktor poinformował mnie, że poprzedni, niedoszły kurs miał obsługiwać zabytek zwany "kanciakiem", ale przytrafiła mu się stłuczka w Śródmieściu. Mam nadzieję, że nic groźnego się nie stało - ani ludziom, ani wagonowi.

O tyle żałuję, że jeszcze nie miałem okazji przejechać się tym nietypowym tramwajem, choć Klub Miłośników Komunikacji Miejskiej sprowadził go z Poznania z niemałymi problemami już ładnych parę lat temu (w 2004 r.). Tak wtedy wyglądał "kanciak":


Fot. Jacek Łagowski/AG

A tak wygląda teraz - charakterystyczna, pochylona ku przodowi szyba i zielone barwy (oryginalne jak w Poznaniu):


Fot. ZTM

Niemniej jednak wagon 4N1, na który się w końcu doczekałem przy Hali Marymonckiej, produkowany w chorzowskim Konstalu na przełomie lat 50. i 60. też jest bardzo ciekawy. Zwłaszcza że jak się dowiedziałem, na trasę linii E wyjechał dzień po remoncie.

Uśmiechnąłem się w duchu na widok trzech tabliczek umieszczonych na pomoście motorniczego:

Mgły ani śnieżycy nie było, ale "kanciak", który nie ma takich tablic jak powyższe, najwyraźniej skrzyżowania nie przejeżdżał ostrożnie. Miłośnicy komunikacji miejskiej czekający na fotostop przy pętli koło AWF-u na Bielanach musieli się zadowolić wagonem 4N1:

(osa)

00:08, osa_oraz_smik , Tramwaje
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 27 lutego 2017

Fot. Franek Mazur/AG

Trasa tramwajowa Tarchomin - Nowodwory otwarta i działa mimo kasandrycznych jęków, że po zabraniu autobusów do Metra Młociny w razie awarii czy wypadku na szynach nie będzie czym się dostać do pracy. Po pierwsze, przy takich incydentach można jeszcze wsiąść do autobusów 509, 518 czy od biedy w 186, które zostały na ul. Światowida. Po drugie, nawet pozostawienie linii 101 w kursach co 15 minut nie uratowałoby nikogo. Po trzecie, pasażerowie z innych odcinków tramwajowych, które nie pokrywają się z trasami autobusów, jakoś sobie radzą.

A mamy ich w Warszawie całkiem sporo - al. Krakowska i częściowo Grójecka, Młynarska - Obozowa - Dywizjonu 303, Kawęczyńska czy Rembielińska - Annopol. Dlatego brawo dla ZTM, że tym razem - inaczej niż to było po ostatnim otwarciu linii tramwajowej wzdłuż ul. Powstańców Śląskich - odważną decyzją od samego początku nie dopuścił do pokrywania się tras tramwajów i autobusów na Tarchominie i Nowodworach.

Z kronikarskiego obowiązku odnotujmy, jak powiększała się w Warszawie sieć tramwajowa w tej dekadzie - w styczniu 2013 r. (odcinek Metro Młociny - Stare Świdry z mostem Północnym), potem w grudniu 2014 r. (Stare Świdry - Tarchomin Kościelny), w lutym 2015 r. (odcinek Radiowa - Górczewska) i teraz od 26 lutego 2017 r. z Tarchomina do Nowodworów.

Są też dokładne dane: wczoraj przybyło dokładnie 3 km 160 m pojedynczego toru, co daje łącznie w całej Warszawie 298 km 560 m, z czego 34 km 300 wynosi długość torów gospodarczych w zajezdniach, a 264 km 260 m - długość torów szlakowych, w węzłach rozjazdowych i na pętlach. Takie informacje dostałem od rzecznika Tramwajów Warszawskich Michała Powałki. Zaznaczył, że należy podawać, jaka jest długość toru pojedynczego, choćby przez wzgląd na eksploatację takiej właśnie jednotorowej trasy na Boernerowo.

Gdybym miał obstawiać, który odcinek tramwajowy zostanie oddany jako następny, wcale nie dałbym sobie uciąć głowy, że będzie to przedłużenie trasy tarchomińskiej. Bardzo nieporadnie od zeszłej dekady zajmują się tym bowiem urzędnicy ZTM. Nie zdziwię się więc, że szybciej uda się otworzyć świetnie zapowiadającą się i znacznie bardziej istotną dla układu transportowego Warszawy trasę na ul. Kasprzaka i Wolskiej. Jest już dla niej decyzja środowiskowa i Tramwaje Warszawskie mogłyby właściwie szykować budowę (projekt, przetarg na wykonawcę), gdyby nie strach w ratuszu przed paraliżem Woli z powodu trwającej równolegle budowy metra. Oczywiście nie jest to możliwe w 2017 r., gdy ze swoimi pracami wejdą tu kolejarze na linii obwodowej, ale rozpoczęcie prac w wakacje 2018 r. i ich zakończenie po roku uważam za całkiem realne. Większość i tak będzie trwała w pasach zieleni pośrodku Kasprzaka (odcinek Skierniewicka - Redutowa) i Wolskiej (Elekcyjna - Redutowa).

Trasę tarchomińską, której brakuje ledwie 800 m, ratusz zamierza kończyć w aż 3 etapach! Potworna ślamazarność. Pod koniec 2019 r., czyli dopiero za 2,5 roku tramwaje dojadą do zawrotki u zbiegu przedłużonej ul. Światowida z ul. Dionizosa. Czyli nadal będzie to odcinek tylko dla wybranych kursów linii 2. W 2021 r. powstanie docelowa pętla tramwajowo-autobusowa Winnica, której wizję urzędnicy zaprezentowali podczas otwarcia odcinka torów do Nowodworów (na rysunku powyżej - od góry ul. Modlińska, z lewej - przedłużona ul. Światowida, z prawej - ul. Winorośli). W 2023 r. zaplanowano tam dodatkowo garaż przesiadkowy w środkowej części nad przystankami autobusowymi.

Nie jestem pewien, czy jest on tu potrzebny - wydaje się, że to jednak za daleko od centrum, a czas dojazdu po przesiadce do tramwaju i kolejnej do metra będzie zbyt długi. Poza tym, jak miałyby wyglądać prace nad czynną, dopiero co otwartą pętlą autobusów? Pewna pula miejsc parkingowych dla przesiadkowiczów pewnie by się tu przydała, ale duża inwestycja kubaturowa skończy się pewnie takim samym marnotrawstwem jak w przypadku garażu przy pętli na Okęciu czy stacji metra Stokłosy.

Nie jestem też przekonany co do kształtu samej pętli. Nie za dużo tych przystanków autobusowych? Z pewnością są zbyt ciasne. Na nieco przekombinowany, a przez to drogi w budowie i eksploatacji, wygląda też układ torów tramwajowych. Ich liczba może się okazać zbyt duża. Chyba że oprócz linii 2 i 17 będzie tu jednak docierać jakaś linia z Pragi przez Jagiellońską i Modlińską.

Ta planowana przed dekadą trasa została jakiś czas temu zarzucona. Udało się tylko wykonać mostek tramwajowy nad ul. Modlińską. Inwestycja byłaby potrzebna, o czym świadczy ogromny tłok w autobusach linii 509 (Nowodwory - Tarchomin - Żerań - Praga - Saska Kępa - Gocław). Cieszy to, że o komunikację szynową dopominają się mieszkańcy nowych osiedli w Piekiełku między Modlińską a Wisłą za Żeraniem (na Facebooku powstał profil "Tramwaj wzdłuż Modlińskiej" - jakże inne jest jego nastawienie w porównaniu z oszołomami, którzy hejtują fejsbukowo planowaną trasę tramwajową na Gocław).

Mam wątpliwości, czy będzie to tak szybka linia tramwajowa jak ta z Nowodworów do Metra Młociny (ma rekordową prędkość handlową w Warszawa - ok. 30 km na godz.!). Wzdłuż Modlińskiej, a zwłaszcza Jagiellońskiej nie może być zbyt wielu przystanków, inaczej tramwaje zawsze będą wolniejsze od obecnych autobusów przyspieszonej linii 509. I tak stracą dużo czasu na okrążanie węzła drogowego Trasy Toruńskiej i mostu Grota-Roweckiego na Żeraniu - po jego niedawnej modernizacji torów nie da się tu ułożyć na wprost.

Za to bardzo obiecujące są najnowsze przymiarki w ratuszu, o których podczas inauguracyjnego kursu na trasie tramwajowej do Nowodworów mówiła mi wiceprezydent Warszawy Renata Kaznowska. Otóż tory za Żeraniem wzdłuż Modlińskiej docierałyby po lewej, zachodniej stronie tej ulicy do skrzyżowania z Płochocińską. Tutaj odbijałyby w kierunku Wisły wzdłuż ul. Familijnej (w planie zagospodarowania jest to korytarz zarezerwowany pod przedłużenie ul. Płochocińskiej do przyszłego Traktu Nadwiślańskiego). Co prawda jest tam dość ciasno, ale w tej okolicy powstało lub trwa budowa wielu osiedli, jest też szkoła, więc tramwaje spełniałyby swoje zadanie. Z Familijnej skręcałyby w prawo wzdłuż Myśliborskiej i dalej jechałyby prosto korytarzem Traktu Nadwiślańskiego w gotowym już przesmyku pod Trasą Mostu Północnego do obecnej linii tramwajowej Metro Młociny - Tarchomin. Tylko kiedy to będzie...

(osa)

20:45, osa_oraz_smik , Tramwaje
Link Komentarze (9) »
niedziela, 11 grudnia 2016

Fot. Przemek Wierzchowski/AG

Tramwaje jeżdżą po Warszawie już 150 lat. Akurat dzisiaj minęła ta okrągła rocznica - cieszę się z jej hucznych obchodów i z udziału w okolicznościowej paradzie. Byłem pod wrażeniem organizacji (przez miasto jechało 8 wagonów od historycznych po współczesnego "szczeniaka", czyli tramwaj 134N) i frekwencji mimo ulewnego deszczu. Zabytki były wręcz oblężone, w pozostałych wagonach zajęto wszystkie miejsca siedzące. W drodze na plac Narutowicza jechałem "dziewiątką", w której jakiś tata z dwójką synów zastanawiali się, czy tramwaje czekające na paradę będą stały na pętli już pół godziny przed wyjazdem. - Są! Wysiadamy! - zdecydowali na placu.

Fot. Przemek Wierzchowski/AG

Na przejazd wokół miasta zabrał mnie do kabiny znajomy motorniczy Dariusz Walczak (polecam jego książkę "Tramwaje konne 1866-1908" pięknie wydaną na 150-lecie z unikatowymi fotografiami na kredowym papierze). Dziś kierował wagonem 13N, do którego mam duży sentyment - te kochane wyjce, które wycofano z warszawskich ulic w 2013 r., były tramwajami mojego dzieciństwa. Darek Walczak zaskoczył mnie, bo zapamiętał, jak się poznaliśmy: - To było w 1996 r. podczas parady tramwajów z okazji jubileuszu zajezdni mokotowskiej. Dosiadłeś się na pl. Grunwaldzkim, powiedziałeś, że chętnie pomożesz naszemu klubowi w ratowaniu tramwajowych zabytków - usłyszałem.

Dariusz Walczak szefował wtedy Klubowi Miłośników Komunikacji Miejskiej. Sprowadził do Warszawy z parkingu na wrocławskim osiedlu Kozanów niszczejącego jelcza ogórka - było dużo problemów, ale udało się ten pojazd postawić na koła, a potem rozpropagować modę na autobusowe "ogórki", które co roku zjeżdżają na Noc Muzeów do stolicy z całej Polski, a nawet z zagranicy. W "Gazecie Stołecznej" organizowaliśmy zbiórkę pieniędzy na ratowanie tego pierwszego. Potem Darek odbierał nagrodę w plebiscycie "Stołka" na "Moje miejsce magiczne". Redakcja uznała za nie najstarszy wagon A z 1907 r. Sponsor pokrył koszty jego remontu i zabytek mimo upływu blisko dwóch dekad wciąż jest na chodzie, dziś otwierał paradę.


Fot. Przemek Wierzchowski/AG

Jechaliśmy przez Grójecką, Aleje Jerozolimskie i most Poniatowskiego na Saską Kępę i Kamionek, a tutaj - aleją Zieleniecką i Targową do historycznego odcinka tramwajów konnych sprzed 150 lat na ul. Zygmuntowskiej i moście Kierbedzia (dziś to oczywiście al. "Solidarności" i most Śląsko-Dąbrowski). Aż 5 brygad nadzoru ruchu torowało przejazd paradzie, zatrzymując ruch na ulicach przecinających jej trasę, na przejściach dla pieszych, a także wjazd rozkładowych tramwajów. Te były dziś udekorowane żółto-czerwonymi chorągiewkami w barwach Warszawy. Motorniczowie, którzy jechali w przeciwnym kierunku, pozdrawiali nas uniesieniem dłoni i miganiem światłami.

Podtrzymywanie takich tramwajowych tradycji jest ważne i piękne, ale wiadomo, że bardziej liczy się to, co tu i teraz, i to, co przed nami. A dzisiaj na pętli Plac Narutowicza padła przełomowa deklaracja. Od ponad roku miłośnicy zabytków i komunikacji, stowarzyszenia i mieszkańcy Ochoty alarmują i protestują przeciw zakusom władz tej dzielnicy, które wbrew wynikom konsultacji społecznych prą do całkowitej likwidacji historycznej pętli.

Wiadomo, że po modernizacji placu nie może ona pozostać w takim kształcie jak dziś - z aż 5 torami. Trudno się jednak zgodzić na to, by zostały usunięte wszystkie. Po pierwsze, prawie nie ma dnia, by  jakiś tramwaj nie zawracał tu rozkładowo lub awaryjnie. Po drugie, plac Narutowicza stał się już tradycyjnie miejscem startu tramwajowych parad czy zwiedzania zabytków w Noc Muzeów. To jest wielki atut placu, którego nie jest w stanie docenić część urzędników w dzielnicy i w mieście. Szkoda, że nie rozumieją, jaka by to była atrakcja na placu po jego remoncie.

Na szczęście dzisiaj wiceprezydent Warszawy Renata Kaznowska, która odpowiada teraz za transport, zapowiedziała, że będzie dążyć do takiego rozwiązania, by wokół placu pozostał jeden tor zanurzony w trawie. To byłoby już coś, choć pewnie przydałoby się jeszcze nawet krótkie "żeberko", czyli drugi tor pozwalający na ominięcie stojącego wagonu. Znając panią prezydent z wielu poprzednich funkcji, które pełniła, wierzę, że dotrzyma słowa. Jest to najlepszy prezent, jaki mógł się trafić fanom zabytkowych tramwajów z okazji ich 150-lecia.

Z pewnością dobrą dla nich decyzją jest też oddelegowanie Dariusza Walczaka na stanowisko opiekuna zabytkowego taboru, o czym poinformował dzisiaj prezes Tramwajów Warszawskich Krzysztof Karos. Nie mogły trafić w lepsze ręce. A jak już jesteśmy przy przyszłości, to marzy mi się, by udało się ją połączyć z przeszłością w zajezdni tramwajowej na Pradze. Gdyby tak po otwarciu planowanej bazy na Annopolu dla 150 wagonów i wyprowadzce części taboru z Kawęczyńskiej, udało się tam wreszcie stworzyć przystań dla naszych 36 zabytków. Mogłoby być tak jak w muzeum staroci w Krakowie - stałyby sobie w historycznej i stosunkowo dobrze zachowanej po wojennych zniszczeniach bazie.

Zastanawiam się, czy udałoby się to połączyć z programem rewitalizacji Pragi, w który ratusz chce zainwestować ponad 1 mld zł. Puśćmy wodze fantazji i wyobraźmy sobie takie tramwajowe święto jak dziś, ale za jakieś 5 lat: jedziemy na rowerach gotowym bulwarem wiślanym, przejeżdżamy przez rzekę kładką pieszo-rowerową na wysokości Mariensztatu, na Pradze zmierzamy ulicą Okrzei do Ząbkowskiej, która jest zamieniona w deptak na odcinku Targowa - Markowska, a kończy się na Kawęczyńskiej, gdzie w Muzeum Komunikacji Miejskiej czeka na odjazd nie osiem, ale komplet aż 36 zabytkowych wagonów. To byłby chyba najlepszy prezent na moje najbliższe okrągłe urodziny, choć jeszcze nie 150-lecie ;-)

(osa)

21:13, osa_oraz_smik , Tramwaje
Link Komentarze (2) »
środa, 26 października 2016

Zaczęły się konsultacje społeczne linii tramwajowej na Gocław, po drodze jest Saska Kępa, a tam w ostatnią niedzielę miały miejsce sceny rodzajowe przy kościele Matki Bożej Nieustającej Pomocy. Od strony ul. Nobla nieustająco stali nagabywacze zbierający podpisy pod wnioskiem o referendum w sprawie odwołania prezydent miasta. Od strony ul. Saskiej - nieustająca w swoim ciasnym proteście przeciwko tramwajom radna Mirosława Terlecka z PiS.

Ludzie wchodzą i wychodzą z kościoła, właśnie zaczyna się msza św. o godz. 11.30, w 13. punkcie ogłoszeń parafialnych ksiądz poda informację o trwających obok konsultacjach, a radna wtyka przygotowane chałupniczo ulotki. Biorę jedną, czytam i nie mogę uwierzyć w to, co napisała p. Terlecka. - Ładnie tak stać pod kościołem i wciskać ludziom kłamstwa? - pytam radną. Obrusza się, że to przecież czysta prawda, a ja sprawdzam.

Zdanie nr 1: "Miasto chce przeprowadzić linię tramwajową przez Ogrody Działkowe przy ul. Międzynarodowej i al. Waszyngtona". Brzmi tak, jakby miały zniknąć wszystkie działki, a do likwidacji przewidziano pas 1-2 ogródków wzdłuż Kanału Wystawowego.

Zdanie nr 2: "Nie poprawi to komunikacji z Gocławia i Saskiej Kępy, gdyż al. Waszyngtona jest już dziś bardzo zatłoczona". To bzdura, z której pani radna dobrze sobie zdaje sprawę, bo miała to wielokrotnie tłumaczone. Woli jednak zapominać, że obecnie Gocław przedziera się do centrum w korku przez Saską Kępę, czas przejazdu jest trudny do przewidzenia, a tramwaj od pętli na końcu Gocławia do skrzyżowania Al. Jerozolimskich z Marszałkowską ma dojeżdżać w 17 min. Trasa w al. Waszyngtona nie tyle jest zatłoczona co uczęszczana, ale jest tam jeszcze miejsce na dodatkowe 15 tramwajów z Gocławia w godzinie szczytu do centrum i 7-8 kursów na Pragę.

Zdanie nr 3: "Natomiast zostanie wyciętych od 600 do 800 drzew. Wiadomo - drzewa to tlen dla nas, dla naszych dzieci i wnuków. Drzewo rośnie kilkadziesiąt lat". Owszem, tyle że większość z tych 600-800 drzew do wycięcia to jabłonki, grusze czy śliwy z ogródków działkowych - gatunki, które i tak wymienia się co kilkanaście lat.

W dalszej części ulotki radna przekonuje, że sensownie jest zbudować osobny most dla tramwajów na drugi brzeg Wisły (nie zagłębia się w koszty, lokalizację czy liczbę drzew do wycięcia).

- A więc, ładnie to tak kłamać pod kościołem, pani radna? Co z ósmym przykazaniem? - pytam. Niepocieszoną Mirosławę Terlecką najwyraźniej ruszyło sumienie, bo chowa swoje ulotki do torebki.

W tym czasie kilkadziesiąt metrów dalej urzędnicy udzielają szczegółowych wyjaśnień mieszkańcom zainteresowanym budową linii tramwajowej na Gocław. Na stołach rozpostarto dokładne mapy, pokazywane są warianty, zapisywane uwagi, propozycje, także głosy sprzeciwu. Jest ciepła kawa i herbata. Nie ma harmideru. Wszystko wygląda naprawdę profesjonalnie.

Są też dwie starsze panie, które dotarły "poinformowane" przed kościołem przez radną Terlecką. - Myślałyśmy, że mają zlikwidować wszystkie działki, ale okazuje się, że tylko wąski pasek. Czyli w porządku - mówią, dziękują i wychodzą. Po kilku minutach spotykam je, jak rozmawiają z radną. Znowu nad nimi popracowała: - Najlepiej jednak, jakby tramwaj pojechał nowym mostem - powiadają.

Radna rozpromieniona. Ale nadchodzą twardzi przeciwnicy. To urzędnicy z punktu konsultacyjnego zapraszają na herbatę p. Terlecką i towarzyszącego jej mężczyznę. Potem okazuje się, że to jej mąż. - Nie słuchaj ich, bo cię zagadają - mówi skonsternowana. Miała nosa, bo mąż rzeczywiście przyjmuje argumenty urzędników.

Słyszę, że szanują zaangażowanie radnej, która co prawda wykonuje im krecią robotę, ale przynajmniej gra w otwarte karty. Jest bowiem jeszcze jeden orzeł z PiS, absolutnie nieprzemakalny na argumenty. Do punktu konsultacyjnego przyjeżdża reporter TVP Warszawa Marcin Włodarski i w głównym programie informacyjnym tej stacji "Telewizyjnym Kurierze Warszawskim" oglądamy dwuminutową bez mała tyradę przypadkowo - jak rozumiem spotkanego na konsultacjach radnego, któremu Marcin Włodarski podtyka mikrofon, witając w ukłonach: - Naszym gościem jest pan Marek Borkowski, radny Pragi Południe z Prawa i Sprawiedliwości. Państwo mają szereg wątpliwości związanych z tą trasą tramwajową. Proszę powiedzieć, jakie to są wątpliwości?


Po czym Marek Borkowski wypluwa z siebie rzekę ewidentnych kłamstw. Albo robi to cynicznie, albo chce sprawiać wrażenie kompletnego głąba, który nie jest zorientowany w podstawowych kwestiach komunikacyjnych własnej dzielnicy, gdzie ludzie wybierają go kolejny raz na radnego. Duka więc: - No podstawowa wątpliwość dotyczy tego, że trasa tramwajowa nie, jak gdyby, nie będzie dowoziła ludzi, mieszkańców Gocławia bezpośrednio do centrum. Będzie ich dowoziła do alei Waszyngtona i tam ten tramwaj będzie skręcał w aleję Waszyngtona. No a aleja Waszyngtona szczególnie w godzinach szczytu już w tej chwili jest bardzo obciążonym miejscem. I mamy wątpliwości, czy te tramwaje po prostu tam się zmieszczą. Kolejna kwestia to jest kwestia, że jedna z proponowanych, najbardziej prawdopodobna trasa będzie przebiegała przez działki. To jest takie miejsce odpoczynku i rekreacji tutaj dla mieszkańców Saskiej Kępy, ale też Gocławia. I obawiam się, że to może prostu te działki w jakiś sposób zniszczyć.

- Mimo to - wtrąca akurat przytomnie reporter - mieszkańcy Gocławia czekają na jakieś nowe połączenie z centrum Warszawy.

- Nie no oczywiście - ciągnie radny - nikt nie protestuje przeciw jakimś rozwiązaniom, które mają usprawnić dojazd do centrum.

- Jakie to mają być rozwiązania?

- No, naszym zdaniem - oznajmia radny Borkowski w pluralis maiestatis, niczym papież transportu miejskiego - jedynym takim najbardziej logicznym, najbardziej sprawdzonym jest metro. Mamy II linię metra, która niedawno została otwarta. Poza tym na największej stacji, czyli na stacji Stadion, został zbudowany specjalnie dodatkowy peron dla tej, dla tak zwanego odcinka na Gocław. No oczekujemy, że tutaj władze miasta wyjdą z jakąś inicjatywą, żeby ten peron, który tam został zbudowany za ciężkie pieniądze, w jakiś sposób wykorzystać, czyli zaproponować jakieś rozwiązanie komunikacyjne, właśnie no, odcinka metra czy przedłużenia tej II linii metra.

- Państwo się obawiają, że może dojść do takiej sytuacji: mamy już tramwaj, nie będzie metra? - pyta z troską po tym słowotoku reporter Włodarski.

- No pewnie tak - kiwa głową radny. - Niestety, możliwości budżetowe naszego miasta są ograniczone eeee, więc tak. No ale przede wszystkim to, co podkreślamy, że ten tramwaj, on nie rozwiązuje do końca sytuacji. Żeby on rzeczywiście był skierowany prosto do centrum, to sprawa byłaby jasna. Nikt by nie miał tych wątpliwości - radny błaźni się do reszty, a reporter potakuje - niestety, on będzie biegł w bok, stąd tego rodzaju kontrowersje.

- Dziękuję bardzo za rozmowę - kłania się uniżenie reporter Włodarski i stwierdza, że "te wszystkie wątpliwości będzie jeszcze można wyjaśnić". Reklamuje kolejne spotkanie konsultacyjne w sobotę 5 listopada. Może wtedy reporterowi uda się spotkać choć jedną osobę, która nie skrzeczałaby przeciwko tramwajowi na Gocław, bo może choć jedna osoba na niego czeka? Może reporterowi akurat trafi się radny z innej partii niż PiS albo lokalny aktywista? Może ktoś, kto nie będzie bez żenady kłamał telewidzom prosto w oczy?

Bo ma być właśnie tak, jak zaprzecza temu radny Borkowski. I nie żadne tam "jak  gdyby". To tramwaje pojadą z Gocławia prosto i bezpośrednio do centrum, a metro (za 15? za 20 lat?) ma jeździć naokoło przez rondo Wiatraczna i północny Grochów do stacji Stadion Narodowy. A tutaj koniec trasy, wszyscy opuszczają pociąg, wspinają się po schodach, przechodzą na sąsiedni peron, schodzą i próbują się wcisnąć do zatłoczonego pociągu II linii metra z Bródna i Targówka przez Dworzec Wileński, by podjechać do którejś ze stacji pod ul. Świętokrzyską. Czy rzeczywiście taki los chcą zafundować swoim wyborcom z Gocławia i częściowo z Saskiej Kępy radni PiS? I czy naprawdę musicie kłamać jak najęci?

(osa)

17:26, osa_oraz_smik , Tramwaje
Link Komentarze (13) »
sobota, 22 października 2016

Przez dwa weekendy (22-23 października i 5-6 listopada) trwają spotkania konsultacyjne dla mieszkańców Saskiej Kępy i Gocławia w sprawie przebiegu linii tramwajowej w bok od al. Waszyngtona. Jej przeciwnikom pęka żyłka, bo Tramwaje Warszawskie wybrały rozmowy twarzą w twarz z zainteresowanymi zamiast znowu organizować spędy, które kończyły się awanturami i nie można było przedstawić konkretnych informacji, rozwiewając wątpliwości nieprzekonanych.

Wiele osób na Saskiej Kępie, ale też Gocławiu, apelowało, by podczas konsultacji urzędnicy zaprezentowali chociaż z grubsza zarys zmian tras tramwajów i autobusów po otwarciu linii na Gocław zapowiadanym teraz na 2020 r. Kilka tygodni temu napisałem o tym blogu: http://autobusczerwony.blox.pl/2016/09/Ktore-tramwaje-i-autobusy-na-Goclaw.html

Czytelnicy zamieścili pod wpisem interesujące komentarze. Teraz możemy wnieść nasz wspólny wkład do konsultacji, przedstawiając pomysły na niezbędne zmiany. Ich najważniejsze przesłanie brzmi: uruchomienie linii tramwajowej wbrew obawom wcale nie musi oznaczać, że Gocław i Saska Kępa stracą dotychczasowe linie autobusowe. Likwidacja połączeń przez most Poniatowskiego nie grozi też pasażerom z Grochowa i Kamionka, a ta ruchliwa dziś trasa nie zatka się po otwarciu torów z Gocławia. Są to plotki i wymysły rozsiewane przez przeciwników tej inwestycji, którzy nie mają już żadnych racjonalnych argumentów za tym, żeby z niej zrezygnować.

SCHEMAT MOŻLIWYCH ZMIAN TRAS TRAMWAJÓW I AUTOBUSÓW:

Tramwaje:

Za namową Czytelników bloga przyjąłem wariant minimalnych zmian w sieci tramwajowej. Sprowadzają się właściwie tylko do otwarcia nowej linii na Gocław. Na starych trasach zostają tramwaje kursujące na Gocławek i Wiatraczną przez al. Waszyngtona i Grochowską. Żadna linia nie zostaje likwidowana, nawet 25 ;-)

* 5 - to nowa linia tramwajowa, na której miałaby się opierać obsługa Gocławia, podstawowe połączenie tego osiedla z centrum co 4 min w godzinach szczytu (przejazd pętla Gocław - skrzyżowanie Marszałkowska/Al. Jerozolimskie w 17 minut). Trasa: Gocław - Bora-Komorowskiego - korytarz al. Tysiąclecia i wzdłuż Kanału Wystawowego (przystanki przy ul. Skalskiego, nad wykopem al. Stanów Zjednoczonych, na wysokości ul. Zwycięzców na Saskiej Kępie) - aleja i rondo Waszyngtona - aleja i most Poniatowskiego - Al. Jerozolimskie - pl. Zawiszy - Grójecka - Banacha.

* 25 - linia wycofana z Ochoty i Al. Jerozolimskich (przejazd z Bródna do centrum II linią metra), nowa trasa co 8 min w szczycie i połączenie Pragi z Gocławiem: Gocław - Bora-Komorowskiego - korytarz al. Tysiąclecia, dalej wzdłuż Kanału Wystawowego - aleja i rondo Waszyngtona - al. Zieleniecka - Targowa - 11 Listopada - rondo Żaba - Odrowąża - Matki Teresy z Kalkuty - Rembielińska - Annopol (po otwarciu linii na Zieloną Białołękę zapowiadanym na 2022 r.: Matki Teresy z Kalkuty - Chodecka - Kondratowicza - św. Wincentego - Gilarska - korytarz Trasy Olszynki Grochowskiej koło osiedli Derby - Berensona - Kąty Grodziskie).

Mostem Poniatowskiego kursowałyby więc linie: 5 z Gocławia (co 4 min - 15 kursów w 1 godzinę szczytu), 7 z Kawęczyńskiej (co 12 min - 5 kursów), 9 z Gocławka przez al. Waszyngtona (co 4 min - 15 kursów), 22 z Wiatracznej przez Grochowską i al. Zieleniecką (co 12 min - 5 kursów) i 24 z Gocławka przez al. Waszyngtona (co 6 min - 10 kursów). Razem 50 kursów na godzinę szczytu.

Autobusy:

Bez zmian linie: 111, 117, 138, 146, 147, 148, 168, 213, 219, 225 i 311.

Do likwidacji linia: 411 (do Starej Miłosny ma być wydłużona linia 147, a odcinek do Metra Politechnika przejęłaby linia 507).

* 123 - linia wycofana z Saskiej Kępy (stąd na Dworzec Wschodni linia 147), trasa skrócona do odcinka Dworzec Wschodni (Lubelska) - Kamionek - Wiatraczna - pl. Szembeka - Gocław (tu dookoła osiedli od Fieldorfa przez Abrahama, Meissnera, Jugosłowiańską i Umińskiego do Fieldorfa).

* 507 - linia wycofana z mostu Poniatowskiego (tu tramwaje, a z Gocławia - nowa linia 5), z Gocławia co 10 min w szczycie bez zmian do wiaduktu ul. Saskiej, stąd przez Brazylijską, Międzynarodową i buspasem Trasy Łazienkowskiej do Metra Politechnika (możliwe połączenie z linią 517 w kierunku os. Niedźwiadek w Ursusie).

* 509 - linia wycofana z al. Zielenieckiej i Targowej (tu tramwaje, a z Gocławia - linia 25), z Gocławia co 10 min w szczycie bez zmian do przystanku Stacja Krwiodawstwa na Saskiej Kępie, stąd ul. Zwycięzców (przystanki przy pl. Przymierza i LO im. Bolesława Prusa), dalej bez przystanków Wałem Miedzeszyńskim i Sokolą do Metra Stadion Narodowy, potem Jagiellońską prosto na Tarchomin i Nowodwory. Na odcinku Nowodwory - Dworzec Wileńskim linia E-1 co 3-4 min w szczycie.

Podsumowując: po otwarciu linii tramwajowej na Gocław z przystanków na ul. Bora-Komorowskiego przejazd do centrum tramwajami linii 5, a na Pragę - linii 25.

Z przystanków na ul. Umińskiego i Abrahama, a także z ul. Saskiej i Międzynarodowej - do Śródmieścia autobusy linii 111 (przez rondo Waszyngtona i koło Uniwersytetu do pętli Esperanto).

Z przystanków na ul. Jugosłowiańskiej i Meissnera, a także z Paryskiej i Francuskiej - do Śródmieścia autobusy linii 117 (przez rondo Waszyngtona i most Poniatowskiego na Dworzec Centralny).

Dotychczasowe linie przyspieszone z Gocławia oferowałyby pasażerom (częściowo także z Saskiej Kępy) nowe kierunki - Trasa Łazienkowska i Metro Politechnika (linia 507) oraz Metro Stadion Narodowy (linia 509).

Czyli nie ma co straszyć, że budowa linii tramwajowej na Gocław zmasakruje komunikację w tej części Warszawy. Przeciwnie: może być tylko lepiej - szybciej i bez korków.

(osa)

11:42, osa_oraz_smik , Tramwaje
Link Komentarze (12) »
wtorek, 20 września 2016

Bez większej rewolucji w trasach tramwajów i autobusów można szykować budowę nowej trasy tramwajowej na Gocław. Ten wpis dedykuję niedowiarkom, których nie brakuje wśród radnych Pragi Południe i mieszkańców Saskiej Kępy, a którzy torpedują tę inwestycję, wymyślając coraz to nowe problemy. Wśród nich rzekomy brak miejsca na torach w Al. Jerozolimskich i na moście Poniatowskiego czy też rzeź linii autobusowych, która miałaby jakoby nastąpić po puszczeniu tramwajów na Gocław.

Zdaję sobie sprawę, że część tych osób jest nieprzemakalna i całkowicie odporna na argumenty. Mimo to spróbuję udowodnić, że nie trzeba likwidować żadnej linii tramwajowej i tylko pojedyncze, w dodatku drugorzędne linie autobusowe - wystarczy tylko po prostu zmienić ich trasy i rozkłady jazdy.

Tramwaje Warszawskie zaczną w październiku serię spotkań konsultacyjnych z mieszkańcami Saskiej Kępy i Gocławia. Mają w nich uczestniczyć urzędnicy Zarządu Transportu Miejskiego. Nie wiadomo, czy przedstawią proponowany schemat połączeń po otwarciu linii tramwajowej w 2021 r. Gorąco bym ich do tego namawiał, żeby rozwiać niepotrzebne obawy pasażerów. Można zaznaczyć, że to bardzo wstępne propozycje, które mogą się jeszcze zmieniać w zależności od sytuacji komunikacyjnej czy finansowej miasta.

Tramwajarze pokazali już analizowane warianty tras tramwajowych. Wystarczy rzut oka na schemat powyżej, by wykluczyć przebieg wzdłuż Wału Miedzeszyńskiego (z dala od przystanków i węzłów przesiadkowych + zawiła trasa do skrzyżowania Targowa/al. Zieleniecka) i wzdłuż Kinowej (naokoło i drogo). Dalej urzędnicy będą brali pod uwagę tylko 2 warianty: wzdłuż ul. Saskiej i przez ogródki działkowe, a ten ostatni z podwariantem na skos w korytarzu tzw. Trasy Tysiąclecia, blisko bloków Osiedla Saska firmy Dom Development.

O ile kiedyś wydawało mi się, że optymalna byłaby linia tramwajowa na Saskiej przewidywana tu już dawno temu (szeroki pas wśród gęstej, przed- i powojennej zabudowy, teren rezerwowany do dziś w planie zagospodarowania), to teraz uważam, że jest to trasa mało realna i gorsza. Tramwaje jechałyby tędy długo (liczne skrzyżowania, sygnalizacje świetlne, przecinanie jezdni przez szyny), w dodatku tor w stronę al. Waszyngtona zagrażałby szpalerowi drzew po wschodniej stronie Saskiej (i na odwrót: drzewa - torowi, co pokazała niedawna wichura).

Najbardziej podoba mi się wariant przez ogródki działkowe ze skosem do ul. Bora-Komorowskiego. Ta trasa zapewni najszybszy przejazd z Gocławia - niewiele w ponad kwadrans do Al. Jerozolimskich. Na skrzyżowaniu al. Waszyngtona z Międzynarodową ma powstać duży węzeł przesiadkowy - wspólne przystanki tramwajów i autobusów w kierunku mostu Poniatowskiego, a po drugiej stronie al. Waszyngtona - osobny przystanek dla tramwajów jadących do Wiatracznej, a z prawej strony przystanek dla tramwajów na Gocław.

Na wysokości Kanału Wystawowego - sygnalizacja świetlna dla tramwajów wyjeżdżających od strony Gocławia w al. Waszyngtona + pełny układ skrętów torowych (także od strony i w stronę Wiatracznej).

Tor wzdłuż Kanału Wystawowego ma zajmować pas szerokości 1-2 działek. Odegnie się nieco na wysokości dużego drzewa iglastego, żeby nie trzeba go było wycinać.

Przystanek tramwajowy dla mieszkańców Saskiej Kępy jest planowany mniej więcej na wysokości ul. Zwycięzców. Po obu stronach tego przystanku - 2 kładki nad Kanałem Wystawowym prowadzące prosto do bloków przy ul. Międzynarodowej.

Następny przystanek tramwajowy - na wiadukcie nad al. Stanów Zjednoczonych (rozważane są też warianty: tramwaje w tunelu lub aleja St. Zjedn. w zagłębieniu + niższy wiadukt tramwajowy).

Przystanek tramwajowy Wał Gocławski - dla mieszkańców Osiedla Saska, mniej więcej w połowie drogi między ul. Jana Nowaka-Jeziorańskiego a ul. Bora-Komorowskiego.

W obrębie samego Gocławia - tylko 2 przystanki (Abrahama + Fieldorfa, bez Horbaczewskiego) i pętla (jej kształt nie jest jeszcze przesądzony, pokazywano wariant z torem wjazdowym przez ul. Jugosłowiańską i na tyłach zakładu mechaniki pojazdowej na obecny parking osiedlowy).

Nowe trasy tramwajów

W zeszłym roku pokazywałem 2 propozycje tras tramwajowych na Pradze Południe po otwarciu linii na Gocław: http://autobusczerwony.blox.pl/2015/12/Tramwajem-z-Goclawia-wszystko-sie-zmiesci.html

Są jednak nowe dane i okazuje się, że zmiany nie muszą być aż tak wielkie. Mianowicie z obliczeń wynika, że do obsługi Gocławia będzie potrzeba 20 tramwajów na jedną godzinę szczytu. Przyjąłem z zapasem, że 2 linie kursowałyby z Gocławia przez most Poniatowskiego w Al. Jerozolimskie (każda co 8 minut), a jedna linia - z Gocławia na Pragę. Razem daje to 22-23 kursy na godzinę (w koordynacji co 3-3-2 minuty). W szczegółach wyglądałoby to tak:

* 3: Gocław - Bora-Komorowskiego - ogródki działkowe - aleja i rondo Waszyngtona - al. Zieleniecka - Targowa - 11 Listopada - Odrowąża - Matki Teresy z Kalkuty - Rembielińska - Annopol (co 8 min w szczycie);

* 22: Gocław Bora-Komorowskiego - ogródki działkowe - aleja i rondo Waszyngtona - most Poniatowskiego - Al. Jerozolimskie - pl. Zawiszy - Towarowa - Okopowa - rondo Babka - al. Jana Pawła II - Broniewskiego - Piaski (co 8 min);

* 25: Gocław Bora-Komorowskiego - ogródki działkowe - aleja i rondo Waszyngtona - most Poniatowskiego - Al. Jerozolimskie - pl. Zawiszy - Grójecka - Banacha (co 8 min).

Ten układ nie wymaga wycofania linii 9 i 24 z Gocławka, Wiatracznej i al. Waszyngtona, zostaje też linia 7 z Kawęczyńskiej na Szmulkach.

W zamian za linię 22 na Kamionek z mostu Poniatowskiego i do Wiatracznej wróciłaby linia 8 (Wiatraczna - Grochowska - Zamoyskiego - al. Zieleniecka - rondo Waszyngtona - most Poniatowskiego - Al. Jerozolimskie - pl. Zawiszy - Grójecka - Banacha, co 12 min).

W zamian za linię 25 z Bródna kursowałaby linia 3 (możliwość przesiadki w stronę Al. Jerozolimskich w "siódemkę" i "ósemkę" przy Teatrze Powszechnym).

W zamian za linię 3 na Gocławek przedłużamy linię 26 (od Wiatracznej) co 6 min, wtedy można skrócić trasę "szóstki" (z Gocławka do Wiatracznej). Dzięki temu na pętli Gocławek każda z trzech linii (9, 24 i 26) miałaby własny tor postojowy.

Co do przepustowości trasy na moście Poniatowskiego i w Al. Jerozolimskich z moich obliczeń wynika, że kursowałyby nim 52 tramwaje w jednej godzinie szczytu: linie 7, 22 i 25 - każda co 8 min (po 7-8 tramwajów), linia 8 - co 12 min (5 tramwajów), linia 9 - co 4 min (15 tramwajów) i 24 - co 6 min (10 tramwajów). Czyli wszytko się zmieści, nie będzie problemów z płynnym przejazdem. Tym bardziej, że tramwajarze zapowiadają przeprogramowanie sygnalizacji świetlnej, by dawała zieloną falę na odcinku al. Waszyngtona - pl. Zawiszy i dalej.

Nowe trasy autobusów

Dużo znaków zapytania wśród mieszkańców wywołuje układ tras autobusów po otwarciu linii tramwajowej na Gocław, która przejmie główny ciężar przewozów w kierunku Al. Jerozolimskich. Mimo to nie przewiduję likwidacji żadnej linii autobusowej ani żadnej relacji. Co najwyżej niezbędne zmiany tras czy rozkładów jazdy (zrozumiałe - rzadsze kursy niektórych autobusów, bo będą też tramwaje).

Nie trzeba by jednak zmieniać tras ani częstotliwości kursowania linii 111 117 (obie co 10 min w szczycie), które obsługiwałyby gocławskie "boki" - odpowiednio wzdłuż ul. Abrahama-Umińskiego i Meissnera-Jugosłowiańskiej.

Największe zmiany dotyczyłyby likwidacji obecnej linii E-1 i uruchomienia jej w nowej relacji na Tarchomin (patrz - linia 509) oraz likwidacji 411 (patrz - linia 507), a także korekty tras linii: 507, 509 i 123:

* 507 - z Gocławia jak dziś przez ul. Bora-Komorowskiego, Egipską do wiaduktu na ul. Saskiej, stąd przez Brazylijską, Międzynarodową do al. Stanów Zjednoczonych, most i Trasę Łazienkowską do Metra Politechnika; po ewentualnym połączeniu z linią 517 - przez Ochotę do Ursusa (co 10 min w szczycie).

* 509 - z Gocławia bez zmian przez ul. Bora-Komorowskiego, Egipską do wiaduktu na ul. Saskiej, dalej Brazylijską, Międzynarodową do al. Stanów Zjednoczonych (jak obecna linia E-1), Wałem Miedzeszyńskim (przystanek na żądanie: Kryniczna), Wybrzeżem Szczecińskim i Sokolą do stacji metra Stadion Narodowy, stąd ul. Jagiellońską prosto do Modlińskiej i przez Tarchomin do pętli Nowodwory (na odcinku Gocław - Dworzec Wileński co 10 min w szczycie, na odcinku Dworzec Wileński - Tarchomin - Nowodwory na przemian z linią E-1 w takcie co 3-4 minuty).

* 123 - wycofana z odcinka Gocław - Dworzec Wschodni przez Saską Kępę i Kijowską (tu zostaje linia 147 i częściowo nowa linia tramwajowa 3); nowa trasa: Dworzec Wschodni (Lubelska) bez zmian przez Wiatraczną, pl. Szembeka, Zamieniecką do Fieldorfa + pętla wokół Gocławia: Abrahama - Meissnera - Jugosłowiańska - Umińskiego (jako podwózka i odbiór pasażerów z tramwajów).

* 147 - po otwarciu tunelu w Międzylesiu (listopad 2016 r.) trasa przedłużona z Dworca Wschodniego (Kijowska) przez Saską Kępę, Gocław, Zerzeń, Międzylesie, Wiśniową Górę do Starej Miłosny.

Taki schemat zmian w komunikacji na Pradze Południe z jednej strony uwzględnia przyzwyczajenia pasażerów i zakłada zachowanie wszystkich relacji, a z drugiej strony pozwala oddzielić tramwaje od autobusów, żeby ich trasy się nie pokrywały.

(osa)

20:03, osa_oraz_smik , Tramwaje
Link Komentarze (25) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 21

Gazeta.pl Warszawa