Remonty

piątek, 24 listopada 2017

Mamy weekend, ale znów nie ma weekendowego remontu ul. Potockiej na Żoliborzu. Ileż to już razy słyszałem jego zapowiedzi. Ostatnie ruchy drogowców dawały pewną nadzieję, że to już, a jednak znowu obsuwa:

Na początku listopada na odcinku między ul. Mickiewicza a pl. Jacka Kuronia przy Gdańskiej stanęły żółte tablice z zapowiedzią utrudnień. Najpierw w jeden z poprzednich weekendów, potem ich treść została zmieniona na 24-27 listopada, a kilka dni temu zaklejona pomarańczowymi paskami.

Co się dzieje i czy remont na pewno odbędzie się w tym roku, skoro zima za pasem? Aby do wiosny? Dyrektor Zarządu Dróg Miejskich Łukasz Puchalski prosi, by uzbroić się w cierpliwość, bo firma, której powierzono prace na Potockiej wcześniej utknęła w innej części Żoliborza - przedłużyła się przebudowa al. Wojska Polskiego. Z różnych względów (pogodowych i technicznych). Gdzie tam wąziutkiej Potockiej do najszerszej przed wojną arterii w mieście.

Zapowiedzi szybkiego remontu na styku Żoliborza i Marymontu powtarzają się od wielu lat. Mówiła o tym jeszcze poprzednia szefowa ZDM Grażyna Lendzion. W archiwum "Stołecznej" znalazłem tekst z listopada 2014 r.:

"Z roku na rok maleje liczba szybkich remontów ulic w weekendy, a przecież kiedyś szczyciły się nimi władze miasta. W tym sezonie drogowcy sięgnęli finansowego dna. Niepokojące dane poznali radni na ostatnim w kadencji spotkaniu komisji inwestycyjnej. Drogowcy wydali już wszystkie przyznane im pieniądze, czyli 17,1 mln zł. To bardzo mało, bo w 2013 r. mieli 18,1 mln, w 2012 r. - 31 mln zł, a w 2011 r. - 39 mln zł. W poprzedniej kadencji te wydatki przekraczały nawet 100 mln zł. Skutki oszczędzania na remontach widać na wielu ulicach, bo frezowanki należy powtarzać przynajmniej co siedem lat. Dziurami z powrotem jest usiana np. ul. Bitwy Warszawskiej 1920 r. na Ochocie, po bokach znowu pękają jezdnie na ul. Gagarina, trzęsą się tam autobusy i rowerzyści. Przełożono prace na ul. Potockiej, bo wcześniej muszą ją rozkopać miejskie wodociągi. Na Żoliborzu równą nawierzchnię zyskał tylko odcinek przed Halą Marymoncką i pl. Jacka Kuronia". 

Nie przypominam sobie remontu rur z wodą. Za to teraz widać intensywną wymianę pozapadanych krawężników na porządne z granitu. Dobrze chociaż, że skoro już remont się spóźnia, to będzie wykonany kompleksowo. W dodatku wiceprezydent miasta Renata Kaznowska na dzisiejszej konferencji dotyczącej bezpieczeństwa ruchu (nareszcie jest poprawa) zapowiedziała, że po remoncie Potockiej zostanie tu wprowadzona strefa Tempo 30. Jak to przeżyją ci kierowcy, którzy lubią tu sobie popędzić spod Hali Marymonckiej z górki na pazurki...

(osa)

23:44, osa_oraz_smik , Remonty
Link Komentarze (6) »
wtorek, 14 listopada 2017

Ucieszyła mnie dzisiejsza informacja o wpisaniu do ewidencji zabytków aż 61 brukowanych ulic w Warszawie. Niewątpliwie tworzą one specyficzny klimat także dzisiaj, przywołując wspomnienia o tym, jak wyglądało kiedyś miasto. Zdarza się, że nie zważając na to, urzędnicy chcą usuwać tzw. kocie łby, by w ich miejsce kłaść asfalt. Taka sytuacja miała miejsce całkiem niedawno na brukowanej ul. Lusińskiej na Targówku. Pretekstem do jej wyasfaltowania były rzekome problemy z objazdami budowy II linii metra. W tym przypadku mieszkańcy sami wybili pomysł z betonowych głów dzielnicowych urzędników.

Inny problem związany z brukowaną ulicą mają mieszkańcy Wyczółek. Latem zaplątałem się na tyły Toru Wyścigów Konnych na Służewcu, gdzie zastałem dość nietypową tablicę błagalno-informacyjną:

Stan nawierzchni, choć po remoncie, i tak nie pozwala rozwinąć na tym odcinku Wyczółek prędkości większej niż 20-25 km na godz. Ulica ma swój urok, ale jak widać, wiążą się z tym jednak pewne doznania akustyczne.

Na pewno jednak objęcie brukowanych ulic w Warszawie ochroną konserwatorską możemy świętować hucznie!

(osa)

21:21, osa_oraz_smik , Remonty
Link Komentarze (9) »
piątek, 27 października 2017

Chyba przedwcześnie pochwaliłem remont ulicy Gwiaździstej na Żoliborzu. Co prawda było to jeszcze latem i zapowiadał się wtedy doskonały efekt. Ale po pierwsze, nie przypuszczałem, że półkilometrowy odcinek można remontować od czerwca aż do października, a po drugie - że pojawią się tu meganiewygodne progi spowalniające przejazd:

Dwa takie drogowcy zamontowali w poprzek jezdni w ostatnich dniach. Czegoś takiego jeszcze nie widziałem. Już prędkość 15 km na godz. wydaje się za duża, bo samochód wybija się mocno w górę, a przy 20 km na godz. ma się wrażenie, że można od razu skręcać do warsztatu po nowe amortyzatory. Bezpieczna prędkość wynosi więc 5-10 km na godz. przy jej ograniczeniu na tym odcinku do 40 km na godz. Czy to nie przesada?

Od dawna mam przekonanie, że polscy drogowcy nie potrafią instalować tzw. śpiących policjantów. U nas to są najczęściej wkurzające hopki. Nie spotka się takich na ulicach w zachodniej Europie.

O wiele bardziej podobają mi się skrzyżowania z podniesioną jezdnią. Takie jak np. u zbiegu Siennickiej i Paca na Grochowie:

Naprawdę wart był Pac tego pałaca. Jest bezpiecznie, bo prędkość można rozwinąć nie większą niż 30 km na godz. (czyli mamy klasyczną strefę Tempo 30), i wygodnie, po podjazd na podniesioną tarczę skrzyżowania jest wystarczająco, ale nie przesadnie łagodny. Wreszcie wygląda to estetycznie - wcześniej, co widać jeszcze na zdjęciach w Google, była tu PRL-owska betonowa trylinka.

Władze dzielnicy spisały się więc o wiele lepiej niż firma Porr, która remontuje (czyżby bez końca) Gwiaździstą na zlecenie Zarządu Dróg Miejskich. Na razie kierowcy próbują tu sobie radzić po swojemu i kiedy tylko wolny jest nowy pas przeznaczony dla parkujących, jadą nim, omijając hopkę.

Zapraszam urzędników, tym razem nie na rowerach, ale w samochodzie, by wypróbowali jego resory na Gwiaździstej. O ile nowe azyle na przejściach dla pieszych, pas z kilkudziesięcioma miejscami parkingowymi i wyesowany tor jazdy były świetnie zaplanowanymi zmianami, to progi spowalniające nie nadają się do użytkowania. Trzeba je, niestety, zdemontować i ułożyć nowe. Byle z większym pomyślunkiem - szersze, a przede wszystkim mniej garbate, z łagodniejszym najazdem.

(osa)

PS Po tygodniu korekta: Zarząd Dróg Miejskich zlecił naprawę sknoconego dzieła i trwa poszerzanie obu progów w poprzek ul. Gwiaździstej. Różnica od razu jest odczuwalna na korzyść. Teraz prędkość przejazdu wzrosła do 20-25 km na godz. Podziękowania dla urzędników za szybką reakcję!


22:39, osa_oraz_smik , Remonty
Link Komentarze (8) »
wtorek, 05 września 2017

Blisko redakcji "Gazety Wyborczej" natknąłem się na dobiegający końca remont ul. Jazgarzewskiej - przecznicy ul. Chełmskiej. Można się tamtędy dostać do podupadającego, niestety, ostatnio parku Sieleckiego. Wcześniej na wysokości kościoła św. Kazimierza ojców zmartwychwstańców była nawierzchnia z betonowej trylinki, teraz ułożono asfalt:

Cieszy nie tylko równa jezdnia, ale też nowy trotuar wyłożony dużymi płytami. To świetnie, że mokotowscy urzędnicy, którym podlega mała ul. Jazgarzewska, nie zdecydowali się upstrzyć jej betonową kostką, jak to się działo na wielką skalę w latach 90. nawet wzdłuż głównych arterii Warszawy. Teraz męczą się z tym i piesi, i cykliści, bo ten materiał (zazwyczaj w kolorze czerwonym) Zarząd Dróg Miejskich i urzędy dzielnic (zwłaszcza na Ursynowie i Białołęce) uparcie wykorzystywały także na szlakach rowerowych.

Wszystko zmieniło się dopiero po zarządzeniach prezydent Warszawy Hanny Gronkiewicz-Waltz - pierwsze dotyczyło dróg rowerowych, których nawierzchnia musi być teraz wykonywana z asfaltu. Drugie (spóźnione o wiele lat) ustanowiło standardy budowy i remontowania chodników. Określiło, jakie materiały powinno się stosować w poszczególnych strefach miasta (w centralnej nie wolno żałować pieniędzy na granit czy lastryko).

Zanim to się zmieni, poczekamy jeszcze wiele lat. Wczoraj po otwarciu przejścia dla pieszych przez Wisłostradę na wysokości ul. Chełmskiej szliśmy z dyrektorem ZDM Łukaszem Puchalskim starym chodnikiem wyłożonym na przemian betonową kostką i pozapadanymi płytkami. Kontrast z przebudowanym skrzyżowaniem był duży. Na styku Jazgarzewskiej i Chełmskiej też pozostał zresztą taki widok:

Ciekawe, jak długo potrwa usuwanie skutków radosnej działalności drogowców z lat 90., którzy lubowali się w wykładaniu całych połaci miasta tandetną kostką chodnikową...

(osa)

14:06, osa_oraz_smik , Remonty
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 03 lipca 2017

Na czas remontu wiaduktu kolejowego nad ul. Obozową, który ma być rozebrany i odbudowany do końca listopada 2017 r., oraz wykonywanych przy okazji prac tramwajowych na krótkim tylko, niestety, odcinku Płocka - Wawrzyszewska (harmonogram, który widziałem, przewiduje, że potrwają aż do 20 sierpnia) Zarząd Transportu Miejskiego podstawił pasażerom zastępczą linię autobusową Z-3 (Wawrzyszewska - Trasa W-Z - Dworzec Wschodni). Ponieważ zastępstwo to okazało się niewystarczające, zwłaszcza na pozbawionej tramwajów Pradze, podkręcono częstotliwość kursów do 5 minut.

Dziś rano po konferencji prasowej w siedzibie stołecznego Centrum Bezpieczeństwa przy Młynarskiej związanej z wizytą prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa byłem zapewniany, że objazdy zamkniętego odcinka Obozowej nie powodują większych utrudnień. Zarówno na Woli, jak i na Bemowie. Szkoda więc, że ratusz nie zdecydował się na większy remont wzdłuż tej ulicy planowany od początku dekady. Teraz tramwajarze mają czekać, aż skończy się budowa II linii metra na równoległej Górczewskiej, czyli przynajmniej do 2020 r.

Z ciekawości przejechałem się z Młynarskiej na Obozową i mimo że było to już po godzinach porannego szczytu, natknąłem się na zgoła inny problem. Akurat jeden z autobusów linii Z-3 zbliżał się do pętli (a jednocześnie ruszył z niej inny na Pragę), co oznaczało dla jadących za nim kierowców przymusowe postoje na przystankach. Gorzej, że autobus całkowicie zatarasował zawrotkę na Obozowej między Wawrzyszewską a zamkniętym odcinkiem pod rozbieranym wiaduktem PKP:

Kierowca tego przegubowego mercedesa nie miał innego wyjścia, bo przed nim ustawiła się kolejka czterech autobusów czekających na odjazd w kierunku Dworca Wschodniego:

Na przeciwległej jezdni Obozowej i jej przecznicy - ul. Wawrzyszewskiej z dojazdem od strony Powązek - powstał korek:

Trzeba było sobie jakoś radzić. Przetarłem innym szlak przez niezdemontowane jeszcze tory tramwajowe:

Dalej też było zwężenie, ale już łatwiejsze do ominięcia - widać, że kierowca pierwszego autobusu czekającego na odjazd starał się posunąć jak najbardziej do przodu:

Dłuższy postój autobusów powinien zostać zaplanowany na drugim końcu trasy - przy Dworcu Wschodnim jest dla nich więcej miejsca niż przy Obozowej. Tyle dobrego, że od przyszłego tygodnia przejazd Obozową na wysokości wiaduktu PKP ma być przywrócony dla samochodów i autobusów, które pojadą dalej - przez Koło do pętli Nowe Bemowo.

A prace torowe? Idą jakoś niemrawo. Robotników niewielu. Choć przejazd dla tramwajów na Obozowej jest nieczynny ósmy dzień, dopiero zdjęto kawałek torów i trwa wybieranie gruntu pod starymi podkładami. Oby powstało tu zielone, trawiaste torowisko:

(osa)

18:55, osa_oraz_smik , Remonty
Link Komentarze (3) »
wtorek, 11 kwietnia 2017

Po niedawnej akcji obywatelskiej fejsbukowiczów z profilu "Święte krowy warszawskie", która polegała na obronie przystanku autobusowego przy Dworcu Centralnym "własnym ciałem", wsiadałem do tramwaju obok. Zaskoczył mnie stan estakady w al. Jana Pawła II z jezdnią w stronę Żoliborza remontowanej niecałe trzy lata temu. Z gzymsu prosto na przystanek odpadają kawałki betonu, widać już pordzewiałe zbrojenie. Wcześniej drogowcy przerzucali winę na marne wykonawstwo w PRL, co jednak powiedzieć o całkiem niedawnej robocie, która znowu powodowała utrudnienia w ruchu samochodów i tramwajów?

Pierwszy duży remont obie estakady w al. Jana Pawła II przechodziły w latach 1998-99. Za 13,5 mln zł podjęła się go firma Warbud (najpierw jezdnia w stronę Mokotowa, potem na Żoliborz - trwało to długo, bo zima zaskoczyła drogowców). Dyrektorem Zarządu Dróg Miejskich był wtedy nieżyjący już Tadeusz Kulikowski, który - tak się składa - kierował budową tych bezkolizyjnych przejazdów w 1975 r. Opowiadał mi, że z oddaniem wiaduktów spieszono się na inaugurację Dworca Centralnego obok. A ten z kolei wykańczano w pośpiechu i nie zważając na warunki atmosferyczne w grudniu, bo z Moskwy miał tu przyjechać Leonid Breżniew, szef bratniej partii komunistycznej. Betonowa konstrukcja budowana jesienią i zimą wytrzymała ledwie 23 lata.

Co ciekawe, już po kolejnych 10 latach ZDM znowu zlecił naprawę sypiących się gzymsów, a po następnych pięciu - także barier i muru oporowego. Tym razem utrudnienia dla kierowców były mniejsze, bo przejazd na wiaduktach zwężono o jeden pas. Mocniej odczuli te prace pasażerowie, bo jednocześnie latem 2014 r. przez 1,5 miesiąca trwała wymiana torowiska i uszczelnianie stropu Dworca Centralnego. Dlatego ZTM wprowadził objazdy, a potem zwęził przystanki pod estakadami.

Wygląda na to, że każdy dyrektor ZDM musi zaliczyć swój remont wiaduktów przy Centralnym. Chyba że spełni się wizja odwołanego niedawno miejskiego inżyniera ruchu Janusza Galasa, który w maju 2015 r. podczas narady u ówczesnego wiceprezydenta Warszawy Jacka Wojciechowicza wypalił niespodziewanie: - Uważam, że te estakady powinno się zburzyć. Wtedy w al. Jana Pawła II i na Chałubińskiego można by zrobić zwykłe skrzyżowania jak na Marszałkowskiej z Hożą czy z Wilczą.
Jeszcze trochę i zburzymy też Pałac Kultury - tonował wtedy te zapędy wiceprezydent Wojciechowicz.

Burzyć więc czy wciąż remontować?

(osa)

20:52, osa_oraz_smik , Remonty
Link Komentarze (4) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 13
Archiwum

Gazeta.pl Warszawa