Kategorie: Wszystkie | Autobusy | Bilety | Kolej | Korki | Lotniska | Metro | Mosty | Nowe ulice i drogi | Parkowanie | Przystanki | Remonty | Rowery | Tramwaje | Wisła | Z kraju | Ze świata
RSS

Nowe ulice i drogi

poniedziałek, 26 września 2016

Już wiem, dlaczego druga jezdnia ul. Światowida na Tarchominie nie zniszczy wiekowego dębu blisko ul. Stefanika - tak zapewniali mnie niedawno miejscy urzędnicy. Nie powiedzieli tylko, że tej drugiej jezdni po prostu nie będzie. To pewnie dlatego ZTM wbrew zapowiedziom z listopada zeszłego roku nie zorganizował powtórnych konsultacji społecznych w sprawie jej budowy. Teraz jednak trudno już ukryć zmianę w planach inwestycyjnych miasta, bo gołym okiem widać ją na przebudowanym skrzyżowaniu ul. Światowida i Stefanika:

To uboczny efekt wytyczania trasy tramwajowej od pętli Tarchomin Kościelny do zawrotki na Nowodworach. Od razu rzuca się w oczy, jak mało miejsca wygospodarowano między torem a przejazdem rowerowym i przejściem dla pieszych.

Nie ma więc mowy, żeby zmieściła się tu nowa jezdnia ul. Światowida w stronę Nowodworów. Chyba że w ratuszu mamy takich geniuszy od inwestycji, którzy zakładają, że za rok albo dwa ułożone właśnie krawężniki i wysepki pośrodku ul. Stefanika zostaną zburzone i przesunięte. To raczej mało prawdopodobne, dlatego można założyć, że drugiej jezdni ul. Światowida po prostu nie będzie. I dobrze, bo po co ją wytyczać obok linii szybkich tramwajów. Podobnie docelowy wygląd ma nowy wjazd na pętlę autobusową Nowodwory z betonu.

Zarząd Transportu Miejskiego latami wstrzymywał budowę linii tramwajowej właśnie dlatego, że obok planowano połać asfaltu na ul. Światowida. Mieszkańcy protestowali przeciw "Tarchostradzie". Najpierw więc urzędnicy zdecydowali, że nowa jezdnia będzie węższa - dwa pasy ruchu zamiast trzech, a teraz najwidoczniej odłożyli ten projekt na półkę. Szkoda tylko, że na jego poprawki niepotrzebnie poszła spora kasa.

Na ulicy Światowida wystarczy jedna jezdnia, a przed skrzyżowaniami - dodatkowe pasy do skręcania w lewo. Szerzej musi być tylko między ul. Modlińską a Myśliborską, bo powstaje tam monstrualne centrum handlowe Galeria Północna. Jej inwestor zasponsorował poszerzenie ul. Światowida do Traktu Nadwiślańskiego, w który tramwaje skręcają w drodze do mostu Północnego, i po kilku tygodniach prac inwestycja jest gotowa:

Z kolei wzdłuż budowanej linii tramwajowej wymieniono nawierzchnię ul. Światowida. Leży tam świeży, równy asfalt:

Bardzo szybko postępuje też inwestycja tramwajowa, która zaczęła się w połowie lipca, czyli niespełna 2,5 miesiąca temu. Nowe szyny leżą już na większej części budowanego odcinka (może udałoby się je uzupełnić do końca października?). Stoją też pierwsze słupy trakcyjne - cały ich rząd widać między ul. Stefanika i Hanki Ordonówny. Tylko na samym końcu powstał dopiero wykop pod torowisko. Będzie ono sięgać daleko za skrzyżowanie z ul. Strumykową, prawie do szkoły podstawowej przy ul. Leśnej Polanki. To może wskazywać na to, że trasa nieprędko zostanie przedłużona w kierunku docelowej pętli Winnica.

Przywrócenie normalnego ruchu na przebudowywanych skrzyżowaniach z ulicami Stefanika i Strumykową Tramwaje Warszawskie zapowiadały początkowo na 18 września, a potem - na 26 września. Nie udało się. Strumykowa - jak widać na zdjęciu powyżej - nadal jest totalnie rozkopana. Podobnie wygląda to na ul. Stefanika (od strony ul. Odkrytej). Obstawiam, że niedługo ruch zostanie puszczony tylko na wprost wzdłuż ul. Światowida. Dobre i to, bo z objazdów mogłyby wrócić autobusy. Ciekawe, czy tramwajem na Nowodwory uda się dojechać jeszcze w tym roku...

(osa)

czwartek, 05 maja 2016

Tego szpaleru kasztanowców, które jak co roku zakwitły punktualnie na początku maja, zapowiadając maraton maturalny, miało już nie być. Wycinkę tych zdrowych, niezaatakowanych przez szrotówka drzew zaplanowano podczas przebudowy Trasy AK do parametrów drogi ekspresowej. Obok widać przeszklony, półtunelowy ekran akustyczny, który powstał podczas tej inwestycji i chroni mieszkańców pobliskich bloków przed hałasem.

Modernizacja Trasy AK była konieczna. To fragment ekspresowej obwodnicy Warszawy, a posadzone przy niej 30 lat temu drzewa są małym punkcikiem na tranzytowym szlaku ciężarówek między granicą w Świecku z Niemcami i przejściami granicznymi z Białorusią czy Litwą (Kuźnica Białostocka, Ogrodniki). Projektant wymyślił sobie, że wszystko pójdzie pod topór. Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad długo twierdziła, że inaczej nie-da-się. "Obowiązujący projekt wykonawczy przewiduje wycinkę kasztanowców zlokalizowanych na wysokości osiedla Potok" - poinformowali drogowcy w maju 2013r.: http://warszawa.wyborcza.pl/warszawa/1,34889,13923402,Remont_Trasy_AK_zniszczy_piekne_kasztanowce__Bronmy.html

Fot. Agata Grzybowska/AG

Kiedy zacząłem o tym pisać na łamach "Stołecznej", że może by dałoby jednak radę coś przesadzić, a co można, to uratować, rozpętał się wściekły atak. Można było odnieść wrażenie, że piszą urzędnicy, którym się przeszkadza w realizacji ich planów, razem z zakonem światłych forowiczów Skyscrapercity, którzy z klapkami na oczach zazwyczaj przekonują, żeby nie przeszkadzać w wielkich inwestycjach drogowych.

Oto próbka - autor podpisany nickiem "nawet zadowolony": "Artykuł jest tak kretyński, że nie da się go skomentować. Jak łatwo idiotom wydawać NASZE pieniądze na różne kretyńskie cele. A może szanowny autor sam wyłoży te marne parę milionów? Wyciąć w cholerę te drzewa i na opał z nimi". Albo: "To są chwasty, poza tym stare, zarobaczone, przesadzanie to tylko koszty, a nic to nie da, zapytać mieszkańców czy wolą kasztanowce czy ekrany, tunele dźwiękochłonne. Sądzę, że odpowiedź będzie jednoznaczna... a kasztany można posadzić nowe po zakończeniu fundamentalnej przebudowy". Jak wyglądają drzewa sadzone przez drogowców na zakończenie dużych inwestycji jako tzw. kompensata, wystarczy się przekonać na węzłach Lotnisko czy Konotopa na południowej obwodnicy Warszawy:


Fot. Sławomir Kamiński/AG

Na szczęście w przypadku Trasy AK udało się stworzyć koalicję ponad podziałami. O uratowanie kasztanowców walczyli żoliborscy radni na czele z Dorotą Maj-Dunajko z Projektu Żoliborz i Dariuszem Kołodziejkiem z Platformy Obywatelskiej, a także miejski radny PiS Dariusz Figura, przewodniczący komisji środowiska. Pisali interpelacje, domagali się wyjaśnień. Tak samo burmistrz dzielnicy Krzysztof Bugla (dziś popierany przez Żoliborz Demokratyczny). W końcu GDDKiA zmieniła front, wiele dobrego zrobił też wykonawca kontraktu czeska firma Metrostav, która postanowiła ambitnie tak dostosować projekt, by uratować jak najwięcej drzew. Po stronie żoliborskiej wycięto tylko pojedyncze pod budowę nowej kładki dla pieszych:

Teraz to miejsce wygląda tak - jest łyso, a w dodatku na ścianach podjazdu na kładkę powstaje koszmarne malowidło za 170 tys., które ma rzekomo upamiętniać powstańców warszawskich, przegłosowane w budżecie obywatelskim:


Niestety, usunięto drzewa po bielańskiej stronie Trasy AK. Szkoda, bo akurat na terenie osiedla Ruda znalazłoby się sporo miejsca, żeby je poprzesadzać. Jest tam też park z szumnym patronatem Harcerskiej Poczty Polowej. Niestety, te drzewa rosły jeszcze w granicach Żoliborza, a tuż obok zaczynają się Bielany i tamta dzielnica nie była już tak bardzo zainteresowana ochroną zieleni.


Fot. Dariusz Borowicz/AG

W sumie przy tym odcinku Trasy AK po jej obu stronach rosło 30 kasztanowców. Przetrwało 13. To i tak dużo, bo na początku spodziewałem się, że drwale wytną wszystkie. A jednak nadal cieszą oczy, znowu kwitnąc w maju, do tego obok Metrostav dosadził drugie tyle czereśni wiśniowych. To pokazuje, że można budować wielkie inwestycje drogowe, troszcząc się o zieleń. Warto też angażować się w jej ochronę, bo potem wygląda to tak efektownie jak przy szklanych ekranach Trasy AK:

(osa)

poniedziałek, 01 lutego 2016

Czy budowa kolejnych tras wylotowych z Warszawy będzie potęgować zjawisko "urban sprawl"? Owszem, można się spotkać z taką teorią, a jednak miasto najprędzej zdążyło się rozlać w tych kierunkach, gdzie na drogi ekspresowe przyjdzie jeszcze trochę poczekać nowym i starym mieszkańcom. To przede wszystkim okolice Łomianek i Piaseczna. Ja nie wyobrażam sobie torpedowania wylotówek. I tak stolica jest w tyle w porównaniu z Gdańskiem, Wrocławiem, Poznaniem czy nawet Krakowem (jeśli pominąć wstydliwy, wąski wyjazd w kierunku Warszawy).

Musi istnieć wygodny dostęp do największego miasta w Polsce. To w dużym stopniu racja stanu. Kwestia codziennych dojazdów jest tu na drugim planie.

Osobiście chwalę sobie wygodny wyjazd z Warszawy na zimowe wakacje. Wreszcie! Jaskółka tej naprawdę dobrej zmiany była już przed rokiem, ale wtedy jeszcze z kombinowanym przejazdem A2 - droga krajowa nr 50 - S8 od Mszczonowa. A tej zimy po raz pierwszy bezpośrednio "ósemką" bez przebijania się przez Raszyn i Janki. W godzinę do Rawy Mazowieckiej, w 2 godz. 15 min do Częstochowy, w 3 godz. 15 min do Katowic, w 4 godz. 15 min do Żywca (wcześniej bodaj najbardziej zaekraniony odcinek, jaki widziałem w Polsce - prawdziwy koszmar w Tychach i w Pszczynie, gdzie ściany sięgają do nieba).

Fot. Sławomir Kamiński/AG

I kiedy wyjeżdża się z Warszawy tą nową ekspresową "ósemką", rzuca się w oczy kilka spraw. Po pierwsze, wygodny odcinek kończy się bardzo szybko, bo jeszcze przed Nadarzynem. Dalej stara bieda, czyli "gierkówka" z wyboistą nawierzchnią oraz wyjazdami z posesji i lokalnych dróg prosto na główną jezdnię. Ten odcinek dopiero czeka przebudowa - niedawno podpisano kontrakt na pierwszy etap do węzła Przeszkoda. Oby nie wyszło tak nierówno i głośno jak na oddanym dopiero co fragmencie S8 za Mszczonowem w kierunku Piotrkowa Trybunalskiego. Wykonawca betonowej nawierzchni najwyraźniej nie dał sobie rady z tą technologią. Niestety, beton będzie teraz królował na nowych polskich drogach (S17 do Lublina, S8 za Wyszkowem, a nawet S2 na południowej obwodnicy Warszawy).

Aż do Piotrkowa Trybunalskiego powtarzają się drogowskazy, na których wyróżniono Wrocław, obok numer drogi S8. Pamiętam, jak mniej więcej w połowie poprzedniej dekady na prośbę czytelników walczyliśmy w "Stołecznej", by drogowcy przywrócili w Jankach drogowskaz na Katowice. W końcu dopisano to miasto i pojawia się teraz na dole znaków wzdłuż drogi S8.

Problem zaczyna się w Piotrkowie Trybunalskim, gdzie droga ta urywa się i żółte drogowskazy w kierunku Wrocławia zalecają zmianę kierunku jazdy o 180 stopni (w stronę Łodzi, gdzie zaczyna się nowy przebieg S8). Brakuje nawet bezpośredniego skrętu w prawo z "ósemki" od strony Warszawy w A1 do Łodzi. Dlatego należy zawrócić na węźle, gdzie A1 krzyżuje się z dawną, zwykłą drogą nr 8, która została przenumerowana na DK 74 i łączy Piotrków z Bełchatowem, a dalej z... Wrocławiem.

Należałoby uporządkować ten bałagan numeracyjny w środku Polski. Okazją będzie spodziewane latem tego roku otwarcie kluczowego odcinka autostrady A1 po wschodniej stronie Łodzi. Podejrzewam, że od tego dnia z Warszawy do Wrocławia mało kto będzie już wyjeżdżał drogą S8 w kierunku Piotrkowa Trybunalskiego. W zamian powstanie bardzo wygodne połączenie: A2 -> A1 ->
-> S8.

Tym bardziej więc powinno się przedzielić drogę nr 8. Z braku wolnych numerów, a trochę zainspirowany oznakowaniem szlaków narciarskich proponuję wprowadzić literki: "a" i "b". Czyli droga krajowa nr 8a lub S8a od Kłodzka przez Wrocław do Łodzi i droga krajowa nr 8b lub S8b od Piotrkowa Trybunalskiego przez Warszawę, Białystok do Suwałk i granicy w Budzisku. Obecny przebieg DK nr 8 wprowadza kierowców w błąd.

(osa)

poniedziałek, 28 grudnia 2015

W poświąteczną niedzielę pogoda sprzyjała, by pojeździć trochę po Warszawie na rowerach - jak dla mnie Boże Narodzenie wcale nie musi być białe, pod śniegiem. Moja córka podeszła do sprawy nowocześnie i zmierzyła, że spaliliśmy po 300 kilokalorii (tylko) i przejechaliśmy prawie 15 km (całkiem niezły wynik).

Sama była zdziwiona, że można się już bezpiecznie przeprawić na dwóch kółkach przez most Grota-Roweckiego. Po jego poszerzeniu jest tam osobny przejazd dla rowerzystów, choć z mocno skomplikowanym początkiem przy Wisłostradzie. Z moich obliczeń wynika, że aby dostać się na most Grota z drogi rowerowej na Kępie Potockiej, należy pokonać zakręty, które sumują się do 540 stopni. Tyle tam ramp, zjazdów i podjazdów.

Wśród nich także sporo posadzonych drzew. Niestety, zauważyłem, że niektóre są poprzewracane:

Z pewnością nie jest to sprawka wandali. Kiedy podszedłem bliżej, żeby podnieść kilka okazałych sadzonek do pionu, buty zapadały się w grzęzawisku. Woda po deszczu nie wsiąkła, w drugi dzień świąt trochę powiało i oto efekt - drzewa leżą na ziemi razem podtrzymującymi je stojakami.

Udało się co nie co poprawić, ale tak naprawdę niektóre sadzonki należałoby umieścić w ziemi od nowa w znacznie głębszym dołku. Bryły korzeniowe są bowiem niemal na wierzchu.

Cieszy to, że przy okazji poszerzania mostu Grota-Roweckiego i modernizacji Trasy AK przybyło tyle drzew i są to w większości dorodne sadzonki. Jednak obawiam się, czy nie skończy się tak jak w przypadku innych drogowych inwestycji. Najlepszy przykład to węzeł drogowy Lotnisko na południowej obwodnicy Warszawy (trasa S2) przy drodze ekspresowej S79. Straszą tam dziesiątki uschniętych patyczaków, z których miały wyrosnąć brzozy:


Fot. Sławomir Kamiński/AG

Ciekaw jestem, co wyrośnie z niezliczonych pnączy posadzonych gęsto pod monstrualnymi ekranami akustycznymi, które opatuliły w tym roku zmodernizowaną Trasę AK. Czy wzejdą tylko pojedyncze, jak na tyłach ekranów wzdłuż trasy mostu Północnego? To też obserwacja z moich przejażdżek rowerowych: rośliny się tam nie pną, tylko płożą po trawniku - dlaczego nie ma służb miejskich, które przejęłyby się, że jak już wydano kasę na zieleń, to należy jej potem trochę pomóc, żeby przetrwała i cieszyła nasze oczy?

A może ekrany na Trasie AK zazielenią się jednak tak jak na niektórych odcinkach przebudowanej wcześniej Trasy Toruńskiej za mostem Grota. Byłoby dobrze, gdyby drogowcy dbali o zieleń nie tylko w momencie jej posadzenia, ale też w kolejnych latach. Inaczej to pieniądze wyrzucone w błoto - dosłownie, jak przy węźle Wisłostrady i mostu Grota-Roweckiego.

(osa)

poniedziałek, 23 listopada 2015

Światowida - główna ulica Tarchomina - do końca 2018 roku będzie poszerzona, ale czy na całej długości? Po konsultacjach projektu w urzędzie dzielnicowym Białołęki wyniknęły też duże wątpliwości co do pętli tramwajowo-autobusowej Winnica, która ma być budowana etapami.

Inwestycja - głównie drogowa, więc nie wiadomo dlaczego przygotowuje Zarząd Transportu Miejskiego, budzi spore zainteresowanie mieszkańców, którzy zapełnili pod wieczór główną salę ratusza dzielnicy. Na stołach pod ścianą mogli zobaczyć dokumentację, którą przygotowała spółka MP Mosty. 

Firma ta zajmuje się poszerzeniem odcinka ul. Światowida od skrzyżowania z ul. Talarową i Traktem Nadwiślańskim (dzisiaj wyjeżdżają tędy tramwaje zza bloków przy ul. Nagodziców i Śreniawitów). Obecny na spotkaniu wiceburmistrz Białołęki Piotr Smoczyński (PO) zadeklarował jednak: - Od dłuższego czasu rozmawiamy z inwestorem budowanej już Galerii Północnej, żeby wykonał ul. Światowida na dłuższym odcinku. Myślę, że krok po kroku uda nam się doprowadzić dwie jezdnie od Traktu Nadwiślańskiego aż do Modlińskiej koło urzędu. To jest ponad 1 km.

Projektantka z firmy MP Mosty powtórzyła ustalenia, które zapadły w połowie zeszłego roku po protestach mieszkańców Tarchomina i serii artykułów "Gazety Stołecznej" przeciwko przekształceniu ul. Światowida w "tarchostradę", czyli bardzo szerokiej arterię dzielącą Tarchomin na pół - niebezpieczną, głośną, morze asfaltu. Oszczędniejszemu projektowi bardzo sprzyjał Łukasz Puchalski, mianowany wtedy na wicedyrektora Zarządu Transportu Miejskiego ds. inwestycji, teraz szef Zarządu Dróg Miejskich.

Tak więc nowa jezdnia ul. Światowida będzie miała tylko dwa a nie trzy pasy ruchu - prawy o szerokości 3,25 m przewidziany dla autobusów (ale nie jako buspas) i lewy - szeroki na 3 m. Z kolei na obecnej jezdni ul. Światowida znajdą się dwa pasy ruchu i trzeci do parkowania. Takie rozwiązanie będzie obejmować odcinek mniej więcej od ul. Hanki Ordonówny prawie do ul. Myśliborskiej. Dzięki temu powstanie pewnie nawet koło setki miejsc parkingowych.

Fot. Adam Stępień/AG

Między jezdniami ul. Światowida przewidziano torowisko tramwajowe. Właśnie trwa przetarg na jego przedłużenie od pętli Tarchomin Kościelny do tymczasowej zawrotki na Nowodworach przy skrzyżowaniu z ul. Ordonówny (tylko dla dwukierunkowych tramwajów linii 2 - powtórzył to dzisiaj przedstawiciel ZTM). Ten odcinek powinien być gotowy jesienią 2016 r., dzięki temu tramwaje odciążą autobusy wyruszające z Nowodworów.

Zawężenie planowanej jezdni ul. Światowida pozwoli uchronić przed wycinką pomnikowy dąb przed skrzyżowaniem z ul. Stefanika. Po obu stronach ulicy zmieszczą się chodniki i drogi rowerowe. Jedna z nich nie będzie okrążać, wbrew pierwotnym planom, pętli tramwajowej Tarchomin Kościelny - ma tu być prosty przebieg.

Jednak przed niektórymi skrzyżowaniami jezdnie ul. Światowida będą się mocno rozszerzać. Zwłaszcza ta w kierunku centrum - aż do czterech pasów ruchu przed ul. Mehoffera i przed ul. Myśliborską. Wielu mieszkańców podczas konsultacji domagało się, żeby w tym drugim miejscu można było skręcać w prawo nie z jednego, ale z dwóch pasów. Projektanci odpowiedzieli, że przedstawią te postulaty miejskiemu inżynierowi ruchu.

W drugą stronę pasy na jezdni mają być "wyesowane", żeby kierowcy musieli odruchowo redukować prędkość przed skrzyżowaniami i przejściami dla pieszych. Jezdnia będzie się rozszerzać do trzech pasów przed kolejnymi skrzyżowaniami z ulicami: Myśliborską, Ćmielowską, Erazma z Zakroczymia, Mehoffera, Stefanika, Ordonówny (w tym miejscu zniknie obecne rondo) i Strumykową. Dalej obie jezdnie będą mieć tylko dwa pasy ruchu, powstanie m.in. skrzyżowanie z sygnalizacją świetlną z ul. Dzierzgońską. Z ul. Książkowej kierowcy mają skręcać tylko w prawo w Światowida.

W momencie poszerzania tej ulicy zostanie zlikwidowana pętla autobusowa Nowodwory. W zamian  za skrzyżowaniem z ul. Ordonówny powstanie długa zatoka przystankowa, żeby autobusy niektórych linii mogły się tu zatrzymać na dłużej. Możliwość zawracania dla nich przewidziano na wysokości skrzyżowania z ul. Strumykową

Ulica Światowida ma być przedłużona docelowo do ul. Modlińskiej w osiedlu Winnica. Nie do końca wiadomo, czy od razu, czy etapowo powstanie tylko odcinek do nowej pętli tramwajów i autobusów w tej okolicy. Przy wjeździe na nią zaplanowano spore skrzyżowanie z ul. Światowida. Ma to być jednak rozwiązanie tymczasowe, jak powiedział przedstawiciel firmy projektowej - na jakieś 20 lat.

W tym etapie powstanie klasyczna pętla z jednym torem dla linii 17 po prawej stronie ul. Światowida, dwukierunkowe tramwaje linii 2 mają zawracać między jezdniami, przejeżdżając z toru na tor (będą dwa tory postojowe na tymczasowym końcu). Na projekcie powyżej widać, że powstanie wspólny przystanek dla wsiadających do obu tramwajów połączony z przystankiem dla wysiadających z autobusów przyjeżdżających np. z Jabłonny czy z Legionowa. Te skręcą w lewo na swoją, również tymczasową pętlę z kilkoma stanowiskami postojowymi:

Spytałem o ideę budowania pętli Winnica etapami. Dlaczego nie można jej zrealizować od razu w docelowej lokalizacji koło skrzyżowania ul. Światowida z Modlińską? Czy to rozsądne wydawać niemałe kwoty na tak rozległe pętle tymczasowe - autobusową i tramwajową? Projektanci odpowiedzieli, że pętla w docelowej lokalizacji wymaga zmiany planu zagospodarowania przestrzennego, co potrwa nawet 5 lat, a poza tym nowej decyzji środowiskowej. Wiceburmistrz Smoczyński uściślił, że dzielnica prowadzi negocjacje z właścicielem działki firmą Triton. Dodał, że plan miejscowy przewiduje tu nawet garaż przesiadkowy Parkuj i Jedź.

W docelowej lokalizacji tor tramwajowy z trzema przystankami ma okrążać pętlę autobusową z czterema stanowiskami. Autobusy mają tu dojeżdżać od Modlińskiej przez ul. Winorośli. A co z wyjazdem? - spytałem. Projektanci odpowiedzieli, że prowadziłby przez ul. Winorośli, dalej w prawo przez projektowaną ul. Dionizosa do Światowida i Modlińskiej (jeden pas do skrętu w lewo w kierunku Jabłonny, dwa pasy - do centrum).

Ta informacja zdenerwowała wiceburmistrza Smoczyńskiego, który podziękował za zadane pytanie. Powiedział, że o takim rozwiązaniu dowiaduje się dopiero teraz, nikt tego nie ustalał z dzielnicą, która wynegocjowała z deweloperami, że zbudują ulice Winorośli i Dionizosa jako lokalne. - I co, po kilku latach trzeba je będzie rujnować, żeby mogły być przystosowane do ruchu przegubowych autobusów? - pytał projektantów, którzy wyglądali na zbitych z pantałyku.
Przedstawili jeszcze koncepcję nowego skrzyżowania Modlińskiej z ul. Prząśniczek (z niej ma być pełny wyjazd w lewo i prawo) i Sprawną (możliwy wyjazd tylko w prawo – do centrum). Do Sprawnej ma być też doprowadzona ul. Poetów wzdłuż jezdni ul. Modlińskiej odcięta od tej ostatniej.

Były liczne pytania od mieszkańców. Jeden z nich Andrzej Rudnicki powiedział: - Cieszę, że będziemy mogli dojeżdżać sprawnie ulicą Światowida, ale po co aż tyle sygnalizacji świetlnych? Dlaczego nie planuje się bezkolizyjnych przejść dla pieszych? Przecież zebry będą tylko tamowały ruch, a stąd wyjeżdża kilkaset tysięcy aut - stwierdził.

- I bardzo dobrze! To jest obecna strategia, żeby nauczyć ludzi, że nie jeździ się samochodem. To już nie ta epoka, że się robi przejścia podziemne – odparł Jacek Jackowski, który prowadził kampanię "Nie dla autostrady Światowida".

- To zapraszam do Hong Kongu, gdzie przejazd przez miasto trwa sekundę – nie dawał za wygraną Andrzej Rudnicki, wywołując wśród zebranych pomruk zdziwienia.

Projektanci odpowiadali: - Opieramy się na prognozach ruchu do 2030 r., wszystkie projektowane skrzyżowania są sprawdzane pod względem przepustowości, szczegółowe rozwiązania zatwierdza inżynier ruchu. Takie obiekty jak kładki czy przejścia podziemne stosuje się na drogach szybkiego ruchu. A to nie będzie autostrada, tutaj ruch ma być uspokojony, stąd tyle sygnalizacji świetlnych i przejścia dla pieszych w poziomie jezdni. Gdyby miała to być droga ekspresowa, zaplanowalibyśmy np. ekrany akustyczne. Zakładamy, że na ul. Swiatowida samochody będą się poruszały z prędkością 50 km na godz. Celowo też nie planujemy ul. Światowida jako tranzytowej dla przyjeżdżających np. z Legionowa.

Dla Jacka Jackowskiego ul. Światowida nadal będzie "przewymiarowana". Jego zdaniem przydałyby się węższe pasy ruchu. Skarżył się, że na przejsciach dla pieszych w poprzek ul. Światowida za krótko pali się zielone światło - kiedy się idzie z małym dzieckiem, to trzeba dobiegać do krawężnika, bo już miga. Pytał, co z zielenią?

Projektanci odpowiadali, że nie planują przesadzania istniejącej zieleni. Trwa jej inwentaryzacja; na kolejnym spotkaniu przedstawią osobny pomysł na zieleń. Tomasz Gajda prosił o uratowanie szpaleru drzew przy Światowida w pobliżu ul. Hanki Ordonówny. Projektanci zadeklarowali, że postarają się to uwzględnić, korygując przebieg ścieżek rowerowych i chodników.

Były też uwagi na temat przystanków tramwajowych, które będą miały 66 m długości. Przydałyby się dojścia na obu ich końcach, a nie tylko z jednej strony. - Nie było takiego założenia - usłyszeli mieszkańcy. Prosili też o dodatkowe przejścia dla pieszych, bo mają być odcinki bez zebr nawet o długości 600 m.

Białołęcka radna Elżbieta Świderska (PO) pytała o terminy budowy drugiej jezdni ul. Światowida i jej przedłużenia do Winnicy. Według projektantów dokumentacja dla ul. Światowida i zezwolenie na realizacji inwestycji drogowej mają być gotowe na początku 2017 r., budowa potrwa po wyborze wykonawcy od drugiej połowy 2017 r. do końca 2018 r.

(osa)

środa, 22 lipca 2015


Fot. Sławek Kamiński/AG

Otwarcie nowej trasy wylotowej z Warszawy, która omija Raszyn i Janki, uważam za historyczny etap w rozwoju infrastruktury drogowej w stolicy i okolicy. Poprzednim tej rangi było dla mnie doprowadzenie do Warszawy autostrady A2 tuż przed Euro 2012.

Nowy odcinek trasy S8 wypróbowałem drugiego dnia po jej oddaniu. Wielka wygoda i brak korków. Dodatkowo spodobało mi się, że kiedy się tędy jedzie, widać świat. I to świat bez reklam, szyldów i brzydkich domów, które szpecą wszystkie wylotówki z Warszawy, a tę przez Raszyn chyba najbardziej. To także zupełnie co innego niż na wyjeździe autostradą A2, który jest szczelnie obstawiony ekranami akustycznymi. Na nowej obwodnicy Raszyna jest ich niewiele, w dodatku wbrew obawom nawet zgrabnie wyszły niezbyt wysokie ściany antyhałasowe z betonu. Ciekawe, czy da się je opleść pnączami - wzorem do naśladowania mógłby być odcinek Trasy AK, którego modernizację kończy właśnie czeska firma Metrostav (przy ekranach w wielu miejscach widać  tam gęsto posadzone bluszcze).

Jeśli chodzi o nową wylotówkę, to w pewnym momencie przestałem już wierzyć, że nasi drogowcy są w stanie wybudować ten bardzo ważny odcinek. Początkowo miał być doprowadzony do skrzyżowania w Jankach, ale plany te pokrzyżowało rozrastające się w sąsiedztwie centrum handlowe. Wracając tamtędy z ferii zimowych w 2009 r., utknąłem jak zwykle w korku i wtedy napisałem w "Gazecie":

"Ile to już razy urzędnicy wciskali nam kolejne daty otwarcia nowego wjazdu do Warszawy z południa kraju. Wczoraj odkryłem w naszym archiwum złotą myśl drogowca: >Brak obwodnicy Janek i Raszyna uważam za największy problem drogowy w Polsce<. To zdanie 10 grudnia 1998 r. wypowiedział Stanisław Dmuchowski, wtedy naczelnik wydziału planowania Dyrekcji Okręgowej Dróg Publicznych w Warszawie. W ciągu ponad dziesięciu lat jego miejsce pracy zdążyło kilka razy zmienić nazwę, a pan naczelnik awansował na wicedyrektora mazowieckiego oddziału Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. Obwodnicy Janek i Raszyna jak nie było, tak nie ma, choć to >największy problem<.

Przygotowania do budowy obwodnicy Janek i Raszyna zaczęły się w... 1976 r. od >studium techniczno-ekonomicznego drogi łącznikowej Salomea - Janki. Lata płyną i coraz częściej myślę sobie, że jeśli autostrada i ta nieszczęsna obwodnica kiedyś w końcu powstaną, długo się nimi jako kierowca nie nacieszę. Może mój syn zdąży mnie jeszcze po nich zawieźć gdzieś na weekend? Siądę sobie wtedy na przednim siedzeniu pasażera, założę okulary, podkręcę aparat w uchu i obiecuję, że nie będę mu się wtrącać, żeby zdjął nogę z gazu. W końcu to będzie autostrada!".


Fot. Sławek Kamiński/AG

A jednak drogowcy zdążyli otworzyć wyjazd omijający Raszyn i Janki, zanim mój syn zrobił prawo jazdy :-) Szkoda tylko, że to otwarcie poszło na żywioł, zamiast zapowiedzieć je co najmniej kilka dni wcześniej i przygotować porządne, czytelne mapki w internecie. Skutek był taki, że następnego dnia wielu kierowców błądziło w Jankach, gdzie napotykali zamknięty z powodu remontu odcinek starej "gierkówki".

Byłem ciekaw, czy wracając z weekendu aleją Krakowską, utkwimy w korku. Już dawno, zwłaszcza po otwarciu autostrady A2 problemem przestał być przejazd przez Janki, choć ta nazwa na długo pozostanie synonimem korków. Ciągle blokowała się za to droga przez Raszyn. Normalnie już na wysokości stawów i kościoła. Ale w ostatnią niedzielę przed godz. 22 dopiero za ul. Młynarską (przystanek autobusowy Młyn). Czyli jest różnica!

Przyczyną zatoru była jak zwykle sygnalizacja na skrzyżowaniu al. Krakowskiej z ul. Na Skraju. Zdziwiło mnie tylko, że potężny zator tworzył się też dalej - na lewym pasie do skrętu z al. Krakowskiej w Południową Obwodnicę Warszawy. Chciałem nią dojechać do węzła Opacz i tutaj skręcić do Al. Jerozolimskich, a potem do tunelu pod rondem Zesłańców Syberyskich w stronę al. Prymasa Tysiąclecia. Od pewnego czasu to moja nowa trasa powrotna do miasta. Tym razem jednak znowu musiałem wybrać starą - przez Okęcie i ul. Grójecką przez Ochotę. Teraz czekam na grudzień i otwarcie łącznika z nową obwodnicą Raszyna i Janek dla jadących drogą nr 7 Kraków - Warszawa.

(osa)

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 12

Gazeta.pl Warszawa