Przystanki

poniedziałek, 29 stycznia 2018

Trwająca od wielu tygodni dyskusja na temat trzeciorzędnego znaczenia - o nowym logo warszawskiego transportu publicznego (ładne - brzydkie, za małe - za duże, na żółtym czy na białym tle i z czym się komu kojarzy literka t z syrenim ogonem) przesłania rzecz o wiele ważniejszą dla pasażerów. A mianowicie kulejącą wciąż informację przystankową.

Dzisiaj pod wiatą spotkałem mapę z układem połączeń tramwajowych i autobusowych sprzed blisko 1,5 roku. Nie ma na niej oczywiście uruchomionych od dzisiaj linii 239 (Ursynów Płd. - Krasnowola; dziwny wybór numeru, bardziej oczywisty wydawałby się tu 210) i powrót 376 (tym razem nie od pl. Hallera do Marcelina, ale dla wzmocnienia przeciwległej końcówki linii 176 z Choszczówki do ul. Budowlanej na Bródnie). Nie ma też jednak istniejącego od blisko roku odcinka linii tramwajowej 2 między Tarchominem Kościelnym a Nowodworami.

Poza tym co z tej mapy za pożytek, skoro umieszczono ją w dolnych partiach wiaty przystankowej? Człowiek przeciętnego wzrostu zdoła się przyjrzeć informacjom co najwyżej z północnej części Warszawy i przedmieść - gdzieś od Łomianek i Jabłonny do Bielan i Białołęki. Kabaty czy Falenica i obszary dalej na południe widzą na wysokości goleni, stawów skokowych i stóp, których Stwórca nie wyposażył w narząd wzroku. Trzeba by w dodatku wysilić oczy, żeby dojrzały wyblakłe od listopada 2016 r. numery linii i nazwy ulic:

W podobnej sprawie napisał też do mnie czytelnik z Żoliborza, p. Wojciech Radomski: "Nie wiem, kto się formalnie opiekuje licznymi, nowymi wiatami na przystankach komunikacji miejskiej w Warszawie. Generalnie są niezłe. Dużo na nich nowych, kolorowych reklam. Czystych i zadbanych. Ale niechlubny kontrast dla reklam stanowią rozkłady jazdy. Są nieczytelne, rozwieszone byle jak, krzywo, czasem gdzieś na dole, po bokach. Na górze są, owszem, ale nieistotne "rozporządzenia", których nikt nie czyta. Ja obserwuję tylko tych kilka przystanków u siebie na Żoliborzu. Z tyłu zawsze wisi mapka połączeń komunikacyjnych. Bardzo dobrze, ale jest ona zupełnie nieczytelna i - podobnie jak rozkłady jazdy - umieszczona gdzieś na dole, chyba dla krasnoludków! A "najlepsza" mapka jest przy gen. Zajączka - nie dość, że totalnie zabrudzona, to umieszczona do góry nogami! I tak już sobie wisi ta mapka dobre pół roku. Brawo!".

Może więc zamiast zajmować się bzdurnym logo, które za parę lat pewnie zostanie wymienione na jeszcze lepsze, więcej uwagi należałoby poświęcić bardziej czytelnym, użytecznym także po zmroku rozkładom jazdy? Pomny warszawskich doświadczeń, gdy czeka się czasem po ciemku na tramwaj i autobus, a wtedy nie sposób dojrzeć napisanych małym druczkiem godzin odjazdów umieszczonych w ciemnej kasetce, z podziwem patrzyłem na wiatę w alpejskiej głuszy między Bormio a Livignio:

Tamtejsza wiejska "fermata" była cała przysypana śniegiem, ale o odpowiedniej porze włączyła się jarzeniówka, oświetlając rozkład jazdy. A i autobus mimo niespotykanych od dwóch dekad zmartwień z zimą przyjechał i dowiózł zgodnie z odczytaną na tymże rozkładzie godziną. Ale o tym już w innym wpisie.

(osa)

20:23, osa_oraz_smik , Przystanki
Link Komentarze (10) »
środa, 06 grudnia 2017

Tę kładkę znałem do tej pory tylko jako kierowca. To znaczy chwaliłem ją sobie za to, że mogę w miarę szybko przejechać tędy samochodem. Korzystne okazało się też wywalczone z okazji bzdurnej, ciągnącej się od ponad roku modernizacji ul. Marynarskiej (to się na pewno nie skończy w lipcu 2018 r.) otwarcie skrętu w lewo z ul. Cybernetyki w ul. Rzymowskiego w kierunku Galerii Mokotów.

Pozwalam sobie ciągle używać dotychczasowej nazwy tej ostatniej ulicy, bo choć doceniam muzycznie jej nowego patrona Przemysława Gintrowskiego, to poczekam, aż dekomunizację Rzymowskiego w wykonaniu wojewody mazowieckiego oceni sąd administracyjny po skardze Rady Warszawy. Nota bene Zarząd Transportu Miejskiego umieszcza już na swojej mapie ul. Gintrowskiego, ale nie zmienił nazwy przystanku Rzymowskiego. To może wreszcie przydzielić mu sąsiednią Galerię Mokotów?!

Wracając do kładki - w tym tygodniu po raz pierwszy miałem okazję przetestować ją jako pieszy. I przyznam, że wypadło to koszmarnie. Nie ma innej drogi po wyjściu z autobusu linii 136, żeby przedostać się na drugą stronę skrzyżowania do imponującego, otwartego wreszcie po wieloletnim opóźnieniu w budowie Domu Kultury Kadr.

Zaraz koło przystanku natknąłem się na młodą mamę z wózkiem dziecięcym, która na próżno wciskała guzik w nadziei, że zjedzie do niej winda, a właściwie podłej jakości podnośnik. Zaproponowałem, żebyśmy razem wnieśli wózek po schodach. Wolała nie ryzykować, było ślisko. - Mam prośbę, żeby wysłał mi pan windę z góry. Chyba się coś zablokowało. Jak zwykle - powiedziała.

I rzeczywiście, gdy dotarłem na kładkę, winda stała niewzruszona przyciskaniem guzika na dole. Otworzyłem i zamknąłem drzwi. Raz, drugi i wreszcie ruszyła bardzo powoli do pani mamy.

Na kładce mimo wieczornej pory (godz. 18) był spory ruch, bo idą tędy rodzice z dzieciakami na zajęcia w domu kultury Kadr, pasażerowie z przystanku albo na przystanek itp.

Dopiero teraz dostrzegłem, jak ta kładka zmasakrowała przestrzeń. Podpory przy ulicy i długaśne podjazdy dla rowerzystów, budki dla niedziałających, jak trzeba wind. Wygląda to wszystko okropnie.

Z przyjemnością wszedłem więc do przytulnej sali na parterze domu kultury Kadr, gdzie stowarzyszenie Lepszy Służewiec zorganizowało spotkanie dla mieszkańców i zarządców biurowców w tej części miasta:

Na stole była rozłożona mapa i uczestnicy warsztatu mogli na niej zaznaczać czerwonymi punktami miejsca, które ich zdaniem wymagają poprawy. W tej części spotkania, na której byłem obecny, słyszałem narzekania na brak połączeń drogowych między Służewcem a drugą stroną linii PKP, np. na przedłużeniu ul. Domaniewskiej. Ktoś proponował, by urządzić parkingi w wielkim węzłowisku na styku trasy N-S z ul. Marynarską, którego spora część stoi nieużywana od wielu lat i tak też będzie jeszcze bardzo długo. Oto, do czego prowadzi bezsensowne planowanie inwestycji - na żądanie miejskich urzędników Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad utopiła w tym węźle kilkadziesiąt milionów złotych, zamiast zaplanować jego budowę etapami w oczekiwaniu na ewentualne przedłużenie Trasy N-S w kierunku Ochoty, Woli i Bemowa.

A propos kładek Karina Koziej, prężna szefowa Lepszego Służewca, opowiedziała mi o swoich doświadczeniach z tymi wynalazkami w tej okolicy. Stoi tu bowiem druga taka konstrukcja - jeszcze gorsza niż ta przy Cybernetyki, bo oddalona od skrzyżowania Marynarskiej z Wołoską i ronda Unii Europejskiej. Pani Karina utknęła raz w windzie - kładkowym podnośniku. Musiała czekać, aż ktoś go odblokuje.

Niedawno opisywałem zmagania starszych państwa z kładką nad ul. Czerniakowską: http://warszawa.wyborcza.pl/warszawa/7,54420,22325072,przejscie-przez-czerniakowska-otwarte-emeryci-nie-musza-wspinac.html. Zarząd Dróg Miejskich latami zwodził mieszkańców, że zbuduje im podnośniki i pochylnie, ale ponieważ miało to kosztować kilka milionów złotych, prace wciąż przekładano. Aż ludzie się wkurzyli i urządzili emerycką blokadę Wisłostrady. Wtedy urzędnicy poszli po rozum do głowy i zamiast drogiej inwestycji wymyślili zebry i przejazd rowerowy w poprzek Wisłostrady. Działa to doskonale, ludzie są szczęśliwi, w budżecie miasta zostało kupę kasy. Nie ma dodatkowych korków ani groźnych wypadków.

Także na Służewcu mieszkańcy przeforsowali w budżecie obywatelskim projekt przejścia dla pieszych obok kładki przy rondzie Unii Europejskiej. Teraz chcą powalczyć, by wróciła zebra na okładkowanym skrzyżowaniu Rzymowskiego/Cybernetyki. Jako pieszy i pasażer autobusu trzymam za to kciuki, jako kierowca zresztą też.

(osa)

22:07, osa_oraz_smik , Przystanki
Link Komentarze (8) »
poniedziałek, 02 października 2017




Czy widoczne już przedłużenie ul. Sokolej na krótkim, niespełna 200-metrowym odcinku między ul. Zamoyskiego a Targową rzeczywiście ułatwi ruch w tej części Pragi? Z pewnością jadącym od strony mostu Świętokrzyskiego - ubędzie jeden zawijas przez Zamoyskiego pod wiaduktem linii średnicowej PKP i w lewo do wyjazdu na Targową. Tędy przez lata wyruszały PKS-y z Dworca Stadion przeniesionego w 2012 r. na ul. Lubelską przy Dworcu Wschodnim. Pamiętam też bardziej zamierzchłe czasy (lata 70. i 80.), gdy przeładowane do granic autobusy dalekobieżne do Siedlec, Kocka czy Lublina pokonywały bardziej skomplikowane kryterium uliczne - przez ul. Zamoyskiego i Sprzeczną do Targowej. Taki przejazd byłby teraz niemożliwy, bo po zakończeniu inwestycji Sprzeczna ma się kończyć ślepo przed poszerzoną ul. Zamoyskiego. Szkoda.

W drugą stronę (do mostu Świętokrzyskiego) poprawi się niewiele. I tak można było skręcać z Targowej w Sprzeczną lub Marcinkowskiego do Zamoyskiego i Sokolej. Tyle nowego, że po otwarciu dodatkowego odcinka powstanie przejazd z Targówka Fabrycznego od Zabranieckiej, przez Kijowską i łamańcem przez Targową do dłuższej Sokolej. A dalej przez ul. Zamoście do mostu Świętokrzyskiego i na Powiśle do wąskich i zakorkowanych Tamki i Świętokrzyskiej.

Poza tym na Targowej będzie się przeplatał ruch w dwóch kierunkach - do mostu i do Grochowskiej. To może być nowe wąskie gardło i źródło dodatkowych korków na Pradze. Targowa już teraz często stoi przed megaskomplikowanym zestawem skrzyżowań z ul. Zamoyskiego i al. Zieleniecką przy Teatrze Powszechnym. Nowy, krótki odcinek Sokolej wiele więc nie ułatwi, a może wręcz skomplikować sytuację na Pradze.

A co będzie w kolejnym odcinku serialu pt. "Budowa Trasy Świętokrzyskiej"? Sokola ma być przebita jednokierunkowo przez obie jezdnie ul. Targowej i dalej wzdłuż nasypu linii średnicowej do Kijowskiej. Dotrze do niej mniej więcej na wysokości ul. Markowskiej i zmiecie z powierzchni pawilony handlowe przy ul. Mackiewicza.



Na zdjęciu widać, że Sokola, przecinając Targową, zahaczy lewym pasem o przystanek tramwajowy zbudowany zaledwie cztery lata temu. Krawężnik z prawej strony celuje akurat w wiatę przystankową. Tramwaj linii 3 zatrzymał się na końcu wysepki, którą trzeba będzie skrócić. Musi zostać przesunięta do tyłu. To wymaga zmian na przejściu dla pieszych.

Skręt z Targowej w Kijowską zostanie zlikwidowany (samochody i autobusy do Dworca Wschodniego odbiją w lewo dopiero przed nasypem kolejowym), więc teoretycznie powinno być miejsce na wysepkę przystankową pośrodku obecnego skrzyżowania Targowa/Kijowska. Nie da się jednak przełożyć toru tramwajowego, którym linia 7 skręca z Kijowskiej w Targową od strony Szmulek. Jeśli wagon zatrzyma się jako drugi, to jego końcówka nie będzie stała wzdłuż krawężnika -motorniczemu przyjdzie czekać na odjazd poprzedniego składu. To spowoduje, że przytka się ruch na torach. A jeździ tędy aż pięć linii.

Trasa Świętokrzyska wymyślona jeszcze w głębokim PRL (w latach 90. mieszkańcom ul. Dynasy, Cichej, Bartoszewicza i Kopernika udało się zablokować budowę estakady nad Powiślem) i realizowana od lat, nie przystaje do dzisiejszych realiów. To średnio potrzebna inwestycja zaplanowana z przesadnym rozmachem (wzdłuż Kijowskiej wciąż grozi ściana ekranów akustycznych).

Dlatego w przeciwieństwie do innych dziennikarzy zupełnie nie emocjonuję się tym, czy i kiedy urzędnicy Zarządu Miejskich Inwestycji Drogowych wysłali komplet dokumentów potrzebnych do wydania pozwolenia na użytkowanie gotowego od wielu tygodni odcinka Dworzec Wschodni - Zabraniecka. Ani tym, który z dwóch nadzorów budowlanych (miejski i wojewódzki) już je zatwierdził. Należało zacząć od budowy obwodnicy Pragi między rondem Wiatraczna a rondem Żaba, a dopiero potem ewentualnie przebić Sokolą i Kijowską na Targówek.

(osa)

21:23, osa_oraz_smik , Przystanki
Link Komentarze (7) »
poniedziałek, 24 lipca 2017

trasawzFot. Kuba Atys/AG

Z góry, czyli z tarasu placu Zamkowego, nie do końca widać najnowszą zmianę w organizacji ruchu, ale to ujęcie pokazuje na pewno, że w eksponowanej lokalizacji w sąsiedztwie Zamku Królewskiego i Pałacu pod Blachą udało się stworzyć estetyczną i funkcjonalną przestrzeń publiczną. Kiedy ratusz wytyczał trambuspasy wzdłuż Trasy W-Z, a był to rok 2009, ówczesna stołeczna konserwator zabytków Ewa Nekanda-Trepka nie zgodziła się na zaokrąglone, przeszklone wiaty przystankowe w tym miejscu. Były zapowiadane jako "kosmiczne", ale wyszły przyciężkie, co widać na sąsiednich przystankach przy Szpitalu Praskim i pl. Bankowym. Obecne wiaty na Trasie W-Z koło Starego Miasta wyglądają bardziej estetycznie. Czyli weto pani konserwator, dziś dyrektorki otwartego po wieloletnim remoncie Muzeum Warszawy, wyszło temu miejscu na dobre. Szkoda tylko, że pasażerowie musieli czekać aż 8 lat na poprawę warunków wysiadania i wsiadania.

Teraz to rzeczywiście tylko mały krok z podniesionej jezdni do podłogi w drzwiach autobusu, który zatrzymuje się na torowisku. Mam nadzieję, że kiedy ruszą tramwaje, będzie to równie wygodne. W czasie prac, które trwały tylko dwa tygodnie, obserwowałem, jak przymierzano lokalizację krawężników wzdłuż torowiska, żeby wagony nie zawadzały o nie na zakręcie i żeby odstęp do drzwi nie był zbyt duży.

Oby też na skróconym do 66 m przystanku w stronę pl. Bankowego mieściły się przyjeżdżające tu w godzinach szczytu niemal jedna za drugą wszystkie linie (przystanek na Pragę pozostał co prawda dłuższy, ale też dalej trzeba iść do drzwi tramwaju/autobusu od przejścia dla pieszych).

Trudno, niestety, zakładać, że uda się tak zgrać rozkłady jazdy, by komunikacja miejska na Trasie W-Z nie traciła czasu w przystankowych korkach. Docelowo dojdzie tu zapewne do redukcji liczby linii. Zwłaszcza że część pasażerów z trambuspasa odpłynęła do metra i wsiada do niego na stacji Dworzec Wileński. Kolejna grupa pójdzie w ich ślady, gdy za mniej więcej dwa lata II linia dotrze do stacji Trocka na Targówku. Wtedy ZTM zapewne będzie chciał powtórzyć plan wycofania z mostu Śląsko-Dąbrowskiego linii 160 527. Obstawiam, że uda się to tylko z tą drugą (jeśli zostanie skierowana z osiedla Derby prosto do najbliższej stacji metra, ludzie sami będą się tam przesiadać). Pierwsza zaś z powodu protestów przeciw jej likwidacji zostanie z pociętym rozkładem i kursami np. co kwadrans albo i rzadziej (dziś jeździ raz na 10 min w szczycie).

Trzecia dzienna linia autobusowa na Trasie W-Z, czyli 190, powinna zostać na obecnej trasie z pętli przy centrum handlowym w Markach przez Zacisze i Pragę, ale niekoniecznie do swojej drugiej pętli na Bemowie - Osiedle Górczewska. Można by ją skrócić albo do Młynowa, albo do pętli Znana. Sprawę będzie komplikować to, że budowa metra na Woli prawdopodobnie skończy się z półrocznym albo i dłuższym poślizgiem w stosunku do odcinka z Pragi na Targówek.

Choć frekwencja w tramwajach i autobusach na moście Śląsko-Dąbrowskim z czasem będzie spadać, otwarte właśnie przystanki wiedeńskie długo będą służyć pasażerom tak dobrze, jak wytyczony tu wcześniej trambuspas.

(osa)

23:52, osa_oraz_smik , Przystanki
Link Komentarze (6) »
piątek, 21 kwietnia 2017

Z Lotniska Chopina najbardziej lubię teraz wracać pociągiem. Zwłaszcza, odkąd SKM-ki na przemian z Kolejami Mazowieckimi kursują w miarę regularnym takcie co kwadrans. A kiedy mój samolot ląduje w godzinach popołudniowego szczytu (wtedy na pewno nie ma mowy, żebym wracał autobusem 175/188 przez korki i w tłoku), nie przesiadam się na Dworcu Centralnym/Śródmieściu, żeby nie tarabanić się z bagażem do tramwaju lub metra. Wolę jechać dalej przez Dworzec Wschodni i dopiero na przystanku PKP Toruńska między Żeraniem a Bródnem, czyli na Pelcowiźnie, łapię autobus w kierunku Żoliborza. Tutaj jednak dla przesiadkowiczów zaczynają się schody. Dosłownie i w przenośni. 

Ta nieco okrężna droga do domu wcale nie musi trwać dłużej - od dotknięcia kół samolotu o pas startowy na Okęciu mija półtorej godziny. Sam przejazd pociągiem z Lotniska Chopina do W-wy Toruńskiej zajmuje według rozkładu 36 minut. Podwójnym składem Kolei Mazowieckich przed godz. 16 jechał duży tłum. Od stacji Żwirki i Wigury były zajęte wszystkie miejsca siedzące, od następnej ludzie stali w przejściach. Całkiem sporo osób wysiadło na Toruńskiej.

Ci, którzy zmierzają na drugi brzeg Wisły, mają problem, bo węzeł przesiadkowy jest rozdwojony. Który więc przystanek autobusowy wybrać? Ten przy bocznej jezdni Trasy Toruńskiej, gdzie zatrzymują się linie 132 i 134 z Zielonej Białołęki, a schody prowadzą tam ze środkowej części peronu kolejowego? Czy może ten dla linii z Bródna - 112, 156 i 414 (ostatnia - przyspieszona - zaczęła się tu zatrzymywać od niedawna)? Rozkład jazdy w telefonie komórkowym podpowiedział, że wcześniej przyjadą dwa autobusy z tej drugiej grupy.

Mając 4-minutowy zapas, ruszyłem więc przez niemal całą długość peronu (to jakieś 100 m) do podnośnika. Nie przewidziałem jednak, że jego zjazd i powrót na górę (cały czas trzeba trzymać wciśnięty guzik - słabe to) zajmie aż tak dużo czasu. A potem trzeba jeszcze drałować jakieś 150 m po wiadukcie do zdecydowanie za bardzo oddalonego przystanku autobusów. W tym czasie z tego drugiego zdążył odjechać autobus linii 134 (widać go na zdjęciu w głębi) i minął mnie stojącego dalej.

Niewygoda punktów przesiadkowych to pięta achilesowa coraz lepszej komunikacji miejskiej w Warszawie. Niby mówi się o tym od lat, a niewiele to zmienia. ZTM i ratusz, ustalając trasy i rozkłady jazdy, stosują politykę przesiadkową, ale nie ułatwiają pasażerom zmiany linii. Zdaję sobie sprawę, że nad peronem Warszawy Toruńskiej niewiele można poprawić z przyczyn oczywistych - autobusy z Zielonej Białołęki i z Bródna przyjeżdżają tu różnymi wiaduktami. Może jednak linie 132 i 134 powinny się zatrzymywać dodatkowo na żądanie także na drugim przystanku - tam, gdzie pozostałe autobusy?

Osobiście rzadko przesiadam się w tym mało przyjaznym miejscu (schody, spore odległości do pokonania, ogólny wygwizdów, za to całkiem porządna oferta - dużo linii i w miarę częste kursy, tyle że rozdwojone). Znam jednak co najmniej 2 osoby, które korzystają z niego na co dzień, dojeżdżając na Żoliborz pociągami od strony Legionowa. Wśród nich jest nasza osiedlowa fryzjerka, która najpierw jedzie kilka kilometrów samochodem do stacji kolejowej w Pomiechówku (wzorcowy przykład systemu "Parkuj i Jedź" pod Warszawą). Warto więc zadbać o wygodę takich stałych pasażerów. A może usprawnienie przesiadek w węźle PKP Toruńska zachęciłoby kolejne osoby, by z niego korzystali?

(osa)

22:33, osa_oraz_smik , Przystanki
Link Komentarze (8) »
wtorek, 24 stycznia 2017

Wracałem dziś z budowy metra na Targówku i po ucieczce bezpośredniego autobusu linii 162 do redakcji przy Czerskiej miałem dwie przesiadki. Pierwsza dość sprawna z autobusu linii 160, który zatrzymuje się teraz przy długim i szerokim przystanku w al. "Solidarności" na wysokości cerkwi ze schodami do stacji metra Dworzec Wileński. Drugą linią podjechałem w 3 minuty na stację Centrum Nauki Kopernik. Tutaj, niestety, przesiadka nie wygląda już tak różowo. Najpierw trzeba się sporo nałazić to w górę, to po powierzchni koło pomnika Syreny i pod mostem Świętokrzyskim, to znowu w dół na przystanek autobusowy linii 185.

I to jest najgorszy punkt programu. Gdybym nie spojrzał do rozkładu, z którego wynikało, że albo będę tu na styk, albo czas oczekiwania wyniesie najwyżej 2 minuty, pewnie zdecydowałbym się na inną drogę. Byleby nie tkwić w tym strasznym miejscu, jakim dla pasażerów komunikacji miejskiej jest tunel Wisłostrady.

Pisałem o tym już nieraz, także na łamach "Gazety Stołecznej", licząc, że w ratuszu wymyślą jakieś rozwiązanie, które chroniłoby ludzi przed hałasem pędzących aut ocierającym się momentami o próg bólu. Poza tym, kiedy stoi się w tym tunelu, ma się wrażenie, że zaraz może dojść do stłuczki i rozpędzone auta wpadną na przystanek, rozgniatając czekających o ścianę. Problem stał się większy, odkąd otwarto II linię metra - wyraźnie wzrosła liczba przesiadkowiczów. Sam jestem tu w tej roli raz na ruski rok.

Zauważyłem, że pasażerka, która przechodziła razem ze mną z metra do tunelu Wisłostrady, zatrzymała się przezornie na schodach. Stąd wypatrywaliśmy, kiedy nadjedzie nasze "185". Dopiero kiedy pojawiło się w tunelu, ruszyliśmy w dół.

Ludzie radzą więc sobie, jak mogą, a urzędnicy udają, że nie ma problemu.

Po wejściu do autobusu, natknąłem się na widok z serii "Torba (i jej) podróżna", który powiększy moje blogowe obserwacje:

Trzeba przyznać, że pani bardzo się starała i zostawiła obok torby jeszcze połowę siedzenia do wykorzystania.

Inny obrazek z początku stycznia - autobus linii 131 na pętli Dworzec Centralny:

(osa)

17:53, osa_oraz_smik , Przystanki
Link Komentarze (12) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 11
Archiwum

Gazeta.pl Warszawa